Kto z kim?

 

Przystępując do tak określonego tematu trzeba oczywiście zarysować różne płaszczyzny tych stosunków, bowiem ani Żydzi ani Polacy nie są jednorodnymi społecznościami - są wśród nich wierzący i niewierzący, są ci, którzy się czują jedynie Żydami-Izraelczykami (ale za to bardzo nieraz kulturowo zróżnicowanymi, zależnie od kraju pochodzenia), są tacy, którzy się czują Żydami i Amerykanami, Żydami i Francuzami, Żydami i Niemcami, Żydami i Polakami, Żydami przyznającymi się do polskich korzeni; są Polacy mający żydowskie korzenie, są Polacy ich nie mający, są Polacy wiedzący coś niecoś o Żydach, są Polacy nie wiedzący o nich prawie nic i wreszcie tacy, którzy mają jedynie wiedzę fałszywą, opartą na stereotypach i mitach.

Są wreszcie starzy i młodzi, mający różne zasoby doświadczeń, różne kompleksy i rany, różne wrażliwości. Możemy więc mówić jedynie o serii nieraz dość różnych dialogów i dość różnych stosunków. Pierwszym więc zadaniem będzie określenie grup i różnych typów stosunków. Możliwości i niemożliwości dialogu oraz sposobów jego prowadzenia.

 

Jakie płaszczyzny?

 

Bardzo upraszczając można wyróżnić następujące płaszczyzny dialogu i współpracy:

  • współpraca w dziedzinie politycznej, mająca na celu zapobieganie konfliktom i katastrofom typu Shoah
  • współpraca w dziedzinie edukacyjnej, mająca na celu wychowywanie ludzi zdolnych do empatii i współpracy
  • dialog w dziedzinie religijnej, mający na celu duchowe wzbogacenie i pogłębienie
  • współdziałanie w dziele uzdrawiania i rozwoju naszej cywilizacji, cierpiącej na brak transcendencji, kontemplacji i solidarności



Każda z tych dziedzin wymaga wprowadzenia i zarysowania szeregu propozycji.

Powinniśmy także zdać sobie sprawę z występujących trudności, ich rodzaju i zasięgu. Jest o nich obszernie mowa w niedawnym numerze "Znaku" (Shoah - pamięć zagrożona?), w którym staramy się opisać dyskusje toczące się wokół tej tragedii i szukać dróg dialogu i współpracy. Zajmujemy się także tymi zagadnieniami w naszym Forum: Żydzi-Chrześcijanie-Muzułmanie.

A dyskusje wokół tragedii w Jedwabnem stwarzają jednocześnie zagrożenia i szanse.

W ostatnim okresie rozwinęły się różne inicjatywy i pojawiło wiele publikacji dotyczących Żydów polskich i problematyki stosunków polsko-żydowskich (ponad sto książek rocznie!), ale półwieczne zaległości nie dadzą się łatwo nadrobić. Budzone są także stare demony strachu i nienawiści, stale przypominane fałszywe stereotypy Żydów i Polaków, nie brak też prowokacji mających na celu ożywianie czy tworzenie konfliktów. Potrzebne jest więc porządne, systematyczne i długofalowe myślenie o tych zagadnieniach, a jednocześnie przeciwdziałanie rysującym się niebezpieczeństwom.


Polityka

 

Współpraca w tej dziedzinie wydaje się najbardziej oczywista i najszersza - wszyscy chcemy pokoju i warunków dla normalnego rozwoju, obawiamy się powrotu propagandy szerzącej strach, nienawiść i przemoc, jesteśmy zainteresowani zapobieganiu różnego rodzaju konfliktom, które mogą się przeradzać w groźne dla wszystkich ekstremistyczne działania.

Wynika z tego natychmiast program minimum - zajmowanie wspólnego stanowiska wobec różnych zjawisk życia społecznego i politycznego, czyli przeniesienie uwagi z bilateralnych stosunków na dobro wspólne. Zadanie oczywiste, niemniej jeszcze trudne, wymagające zapewne wielu kroków.

 

Edukacja

 

Mamy tu bardzo wiele do zrobienia, straciliśmy bowiem pół wieku - w tym czasie obowiązywało z reguły milczenie lub kłamstwo, tylko przy wyjątkowych okazjach pozwalano pewne porcje prawdy. Ta sytuacja powodowała ogromną "lukę w pamięci" w Polsce, ale także bardzo przeszkadzała w znajomości rzeczywistości polsko-żydowskich stosunków w innych krajach, przede wszystkim w Izraelu. Kiedy zaś brak wiedzy o rzeczywistości pozostają na placu stare mity i stereotypy, do których dochodzą nieraz propagandowe hasła, politycznie chwilowo użyteczne dla realizacji takich czy innych taktycznych celów, ale bardzo szkodliwe dla wszystkich. Stąd mamy sytuację paradoksalną: musimy się na przykład starać o szerzenie wiedzy o dziejach i kulturze Żydów polskich zarówno wśród młodych Polaków jak i Żydów w Izraelu i w diasporze...

Oczywiście ważne są tu podręczniki, które trzeba poprawiać i uzupełniać, ale to długa droga. Musimy starać się docierać do najszerszych kręgów młodzieży szybkimi i uniwersalnymi ścieżkami komunikacyjnymi, gównie Internetem, zaczynając od wzbudzania zainteresowania dawnymi, a dziś ważnymi wydarzeniami. Dalej zaś starać się o pobudzanie wymiany myśli między młodymi ludźmi z różnych stron świata.

 

Dialog religijny

 

Podstawową trudnością wydaje się tu być pewna asymetria: chrześcijanie nie mogą się nie interesować judaizmem ze względu na korzenie chrześcijaństwa, Biblia jest przecież w zasadzie wspólna. Dla wyznawców judaizmu zainteresowanie chrześcijaństwem wydaje się być mało potrzebne, a dla nurtów mocno konserwatywnych wręcz podejrzane i gorszące, zagrażające autentyczności ich wiary. Dla innych jednak środowisk, zwłaszcza dla biblistów, dialog na pewno jest pożyteczny i trzeba go rozwijać.

Czy może być pożyteczny dla szerokich kręgów chrześcijan i wyznawców judaizmu? Tak, jeśli się zmieni jego charakter - gdy postawi się podstawowe dla wszystkich pytanie: jak być wiernym Bogu? A zwłaszcza: jak być wiernym Bogu dzisiaj? Odpowiedzi mogą być różne, ale sądzę, że dla wszystkich powinny być pożyteczne, wszystkim mogą "dawać do myślenia", pomagać odkrywać luki czy deformacje w ich religijnej formacji i praktyce życia, pobudzać nowe inicjatywy.

 

Współdziałanie na rzecz cywilizacji

 

Wydaje się oczywiste (przynajmniej dla mnie), że nasza zachodnia (promieniująca na świat) cywilizacja wchodzi w okres szczególnych trudności, które mogą okazać się bardzo groźne. Cechuje ją słabnięcie "zmysłu transcendencji" to znaczy nie tylko religijnych wymiarów życia człowieka, ale i jakiegoś poczucia jego wyższych celów, jego powołania przekraczającego potoczny utylitaryzm. Równocześnie słabnie "zmysł kontemplacji", niszczony przez szerzenie się postaw techno-ekonomicznych, a także ulegają osłabieniu więzi społeczne, a poczucie solidarności jest wypierane przez wszechwładną konkurencję.

Wszyscy ludzie religijni mają więc obowiązek współdziałania w dziedzinie najszerzej rozumianych praw i wychowania człowieka, a także ochrony naturalnego środowiska, naszego wspólnego dobra.

Wynika z tego program minimum: przynajmniej co jakiś czas wspólne zajmowanie stanowiska w sprawach powyżej wymienionych. Ale żeby je umożliwiać trzeba się spotykać i wymieniać myśli, mając stale w pamięci dobro wspólne.

Pracy jest bardzo dużo, współdziałanie konieczne. A przyszłość stosunków polsko-żydowskich zależy bardziej od współdziałania dla wspólnego dobra niż od badania stosunków bilateralnych, które jest oczywiście konieczne, ale bardzo niewystarczające.

Stefan Wilkanowicz