Brytyjczycy, Francuzi i Amerykanie doprowadzili sztukę torturowania do perfekcji. Bo tortury są stare, jak świat. W starożytnym Rzymie nawet zalecane jako jedyna metoda wydobycia prawdy z ust więźnia (dobrowolnym zeznaniom nie ufano zanadto). Jednak to w XX wieku tortury podrasowano i zrobiły to państwa demokratyczne, bo w demokracji wszak torturować nie wolno, zatem trzeba było opracowac takie techniki, by nie było śladow po tych agresywnych metodach przesłuchiwania jeńcow/więźniów/aresztantów. Dokonano zatem postepu – wymyślono metody, nie pozostawiające śladów, w odróżnieniu od wulgarnych i nie wymagajacych finezji tortur, z których korzystano przez wieki.

 

 

Tortury przy pomocy elektryczności pierwsza wykorzystywała amerykańska w latach dwudziestych ubiegłego wieku (Amerykanie używali jej przeciwko czarnej mniejszości, nazywając „electric monkey”, bo stosowano ją na tzw. „Negroes”), przejęli ją później Francuzi w latach trzydziestych w Wietnamie, skrzętnie z niej korzystając później w Algerii („Macie prawo korzystać z wody i prądu” – takie zalecenie autoryzował generał Jacques Massu w latach pięćdziesiątych), potem rozeszły się na cały świat (i do Irlandii Pólnocnej dotarły w 1972 roku).

 

Bicie po piętach (falaka) to metoda turecka, zamieniona później na układanie więźniów na bryle lodu (bo okazało się, że lekarze opracowali metodę wykrywania stosowania bicia po piętach aż do sześciu miesięcy później)..więcej..>>

 

15/05/2011 @ 20:09