• fot. P. Wdowiak
    fot. P. Wdowiak

Nikifor za życia stał się ofiarą wielkiej mistyfikacji PRL-owskiej władzy. Po śmierci został niekwestionowaną ikoną Krynicy. Sytuacja o tyle dziwna, że za życia o to nigdy nie zabiegał, a wręcz przez wielu Kryniczan był uważany za “boskiego szaleńca”.

 

Epifaniusz Drowniak syn Eudokii Drowniak wychowywał się bez ojca. Był dzieckiem z nieprawego łoża, ale dzięki teoriom swoich „opiekunów,” o ojcostwo Nikifora posądzano m.in. malarza Gierymskiego. Jednak były to tylko domysły małżeństwa Banachów. O matce wiadomo, że pochodziła z Powroźnika. Głuchoniema kobieta pracowała jako praczka w pensjonatach i żebrała z synem pod cerkwią, w której mieli prawdziwe oparcie. Jak wspominali najstarsi mieszkańcy Krynicy, ludzie zawsze trzymali się przeważnie od nich na odległość, jak od trędowatych.

Została pochowana koło cerkwi w Krynicy-Wsi, lecz żadne dokumenty dotyczące narodzin i śmierci Eudokii się nie zachowały. Zarówno w Muszynie, Powroźniku jak i Krynicy nie mieszka dzisiaj nikt o nazwisku Drowniak. W Xięgach metrykalnych w parafii grecko-katolickiej w Krynicy (nr 7372, s. 174, zał. 2) możemy znaleźć zapis: 1895 Meusis Maji, Natus 21, Baptisus 22, Neumerous Domes 49, Nomen Epiphanius, Religio Catolico, Sexus Puer, Thori Illegitimi, Parentes: Pater ignatus, Mater: Eudocia Drowniak filia Gregorii Drowniak et Tatianae natae Krynicka. Ponad wszelką wątpliwość daje on informację o narodzinach Nikifora 21 maja 1895 r. W tamtych czasach dzieci chrzczono na następny dzień po narodzinach ze względu na dużą śmiertelność noworodków.

Epifaniusza Drowniaka "odkrył" już w 1930 r. ukraiński malarz Roman Turyn, a 1932 wystawił 200 prac Nikifora w galerii Leon Marseille w Paryżu. Wystawę zorganizowało Ukraińskie Muzeum Narodowe we Lwowie im. Tarasa Szewczenki (Nikifor był jednym z 16 malarzy). Później odbyły się wystawy we Lwowie oraz pierwsza indywidualna wystawa w Warszawie w 1949 roku.

Rzecz dziwna - władzy komunistycznej zależało na wypromowaniu twórczości malarza-prymitywisty z grodu słynącego z wód. Do promocji Kryniczanina nie pasowała tylko historia jego narodzin i brak wiedzy o ojcu Nikifora, ale także, a może przede wszystkim to, że był Łemkiem. Dlatego na wyższych szczeblach władzy zadecydowano o "poprawce" w danych malarza.

Sprawą sfałszowania aktu urodzenia zajął się Sąd Rejonowy w Muszynie. Nikifor otrzymał nowe nazwisko (Nikifor Krynicki), nową datę urodzin (1.01.1895) i nowych rodziców (Jana i Ksenię Krynicką). Sam Nikifor był bardzo zaskoczony ingerencją władzy w swoje życie, lecz nie próbował tego kwestionować, gdyż nie chciał być po raz wtóry wypędzany z Krynicy. Pierwszego wygnania Nikifor doświadczył w 1947 r,. kiedy jako przedstawiciel mniejszości łemkowskiej został zmuszony - na kilka miesięcy - do opuszczenia ukochanego miasta, w ramach Akcji Wisła”. Później był „wypędzany” jeszcze dwukrotnie i każdorazowo wracał do Krynicy, pokonując drogę pieszo. Milicyjne dokumenty z lat 50-tych donosiły: “(...) malarz Nikifor (ps. Matejko) włóczy się po wszystkich ruchliwych ulicach Krynicy (...) uprawia proceder żebractwa (...), wystawiając przy tym swą sztukę malarską, stwarzając przy tym niekorzystny aspekt polityczny (...) przynosi olbrzymie szkody polityczne i moralne (...). Jeszcze w 1966 r. zatwierdzone przez powiatową PZPR opracowanie mówi o malarzu i żebraku. W całej mistyfikacji dużą rolę odegrała też ówczesna Rada Miasta Krynicy.

"Powrót" Nikifora, czyli unieważnienie decyzji o zmianie danych osobowych, wydanej przez Sąd Rejonowy w Muszynie, zostało podjęte na wniosek Zjednoczenia Łemków w Gorlicach. Sprawa toczyła się w latach 1997-2003 i zakończyła się wyrokiem unieważnienia decyzji z 1962 r.

 

Nikifor - życie po życiu (Wszędobylskie nikifory)


Dzisiejsza Krynica odzyskuje dawny blask. Odnawiane są stare pensjonaty i domy zdrojowe. Gołym okiem widać, ze do miasta po latach powróciła legenda jego dawnego łemkowskiego mieszkańca.

Nikifory są wszędzie. Na ścianach w Starym Domu Zdrojowym i w urzędzie miasta. W ciekawej willi Romanówce mieści się od kilku lat Muzeum Nikifora (oprócz wielu jego obrazów, eksponowane są tam także przybory malarskie, którymi się posługiwał), zaś do zdroju Jana i Józefa prowadzi uliczka nazwana jego imieniem. Na jej początku stoi pomnik krynickiego malarza-prymitywisty (Nikiforowi towarzyszy, nie wiedzieć czemu, pies).

Żyjący przez lata w nędzy, analfabeta, sławy zaznał dopiero na starość i wiele lat po śmierci. Nikiforowe pomniki można także spotkać w pijalni i w art-hotelu "Nikifor". Koło tego ostatniego wyrosła Regionalna Karczma Łemkowska "Chyża" gdzie można spróbować kuchni przodków Epifaniusza Drowniaka przy wtórach tradycyjnej muzyki. A jeśli już nasycimy się Nikiforlandią możemy się wybrać na wycieczkę szlakiem cerkwi łemkowskich tych najbliższych w Tyliczu, Muszynce i Powroźniku i tych dalszych w Wojkowej, Dubnem, Leluchowie, Złockiem i Szczawniku. Drewniane świątynie są wspaniałym dopełnieniem górskich dolin i śladem po ich dawnych mieszkańcach.

Przychodzi wówczas mimowolnie do głowy myśl, że po stronie słowackiej ludność łemkowska wciąż mieszka i nikt jej z macierzy nie wypędzał.

Piotr WDOWIAK