Wybory w Iranie

 

W Iranie od dwóch tygodni trwają krwawo tłumione przez władzę protesty przeciwko wynikowi wyborów prezydenckich z 12 czerwca.

Lider opozycji Mir Husajn Musawi wraz ze zwolennikami domaga się powtórnego przeliczenia głosów (według danych oficjalnych obecny prezydent Mahmud Ahmadineżad uzyskał 62,6% głosów, Musawi 33,7%). Przez Teheran i inne miasta przeszła fala wieców i demonstracji. Policja aresztowała liderów opozycji oraz dziennikarzy, do tej pory zginęło co najmniej 20 osób a ponad 1000 zostało rannych (źródło: www.psz.pl).

Jedną z ofiar jest młoda dziewczyna o imieniu Neda, zastrzelona 20.06. w czasie demonstracji w Teheranie, na którą przyszła ze swoim ojcem. Jej śmierć stała się symbolem oporu dla Irańczyków i wszystkich ludzi solidaryzujących się z walczącymi (Neda, the image of Iran).

Mimo wielokrotnych prób blokowania internetu przez władze, to właśnie medium zostało przestrzenią wolności i komunikacji pomiędzy Irańczykami i ich sympatykami na całym świecie. Na portalach społecznościowych Facebook i Twitter powstają serwisy informujące na bieżąco o sytuacji w Iranie i działaniach podejmowanych w innych państwach. Ci, którzy solidaryzują się z opozycjonistami, dołączają do wirtualnych grup „Where is my vote?”, „Democracy in Iran” czy „Student’s for Free Iran”, w stolicach europejskich organizowane są pokojowe demonstracje pod ambasadami Iranu. Kolorem rozpoznawczym jest zielony – używany przez Musawiego w kampanii wyborczej.

Irańczycy żyjący w kraju i za granicą przyjmują obecne wydarzenia z ogromnym zaangażowaniem i obawami, na ile Mir Husejn Musawi będzie w stanie spełnić łożone w nim nadzieje. Podkreślają także, jak ważne jest dla nich poparcie i solidarność innych ludzi z narodem żyjącym w państwie reżimowym. Użycie przemocy wobec protestujących w Teheranie potępili także kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Francji Nicolas Sarkozy i prezydent USA Barack Obama. W piątek w Krakowie i Warszawie obchodzono Światowy Dzień Solidarności z Irańczykami.

Źródła:
www.guardian.co.uk
www.gazeta.pl
www.tehranburau.com
www.głosiranu.blog.pl

Refleksje Irańczyków

 

Rok temu w Iranie spotkaliśmy ludzi, którzy, przeciwni reżimowi, nie wierzyli w jakąkolwiek możliwość poprawy ich sytuacji. Niezadowoleni i bierni - tak kazali nam o sobie myśleć. Na wieść o wyniku wyborów prezydenckich i protestach w Teheranie, zapytaliśmy ich, co się u nich dzieje.

Ali - 19-latek z Shirazu. Dla niego założyliśmy konta na Facebooku. Jest bahajem, a to oznacza, że jest prześladowany, podobnie jak jego wszyscy współwyznawcy w szyickim Iranie. Nie głosował, bo wiedział, że Ahmadineżad i tak wygra. Wybory zostały sfałszowane please,
say everywhere!
Dziękuje z przejęciem za każdy dowód pamięci i sympatii. Od paru dni nie było go na Facebooku.

Reza - obecnie na studiach doktoranckich w Paryżu. Tęskni za swoim krajem. Bierze udział w demonstracjach, rozsyła informacje znajomym. Rok temu, gdy razem wspinaliśmy się na Mt Sabalan, Mohammad zobaczył niedźwiedzia. Teraz pisze, że niedźwiedzie są dwa. His election
suprised us a lot.


Mohammad - od czterech miesięcy pracuje w Teheranie jako dziennikarz angielskiej stacji telewizyjnej. Szczegółowo zdaje relację z bieżących wydarzeń (demonstracje toczą się nie tylko w stolicy). Przeciwnik obecnego prezydenta, sceptyczny wobec wszelkich działań opozycji. Nie wie, komu ufać: Musawi jest nieprzygotowany, wszystko i tak skończy się rozlewem krwi. 10 lat temu Reza brał udział w krwawo stłumionym strajku studentów w Teheranie.

A nam pozostaje solidarność z irańskimi przyjaciółmi. Jesteśmy z nich dumni, podzielamy sceptycyzm, kibicujemy gorąco.

Maria Kulanek, Jakub Gałęziowski
 
 
Wywiad z dr Markiem Smurzyńskim