Wszystko zostaje w rodzinie - Makhmalbaf i spółka

 

Mężczyźni we wnętrzu bazaru wystukują na mosiężnych kotłach dźwięki V Symfonii Beethovena. Dziewczynka ozdabia paznokcie płatkami kwiatów. Figurka jeźdźca na zboczu ośnieżonych wzgórz. Kłębki barwnej wełny niesione przez prąd górskiego strumienia. Wyścig kalek w kierunku protez nóg spadających z helikoptera na miniaturowych spadochronach. Obłąkany szach przeżuwa razem z krową zwoje filmowej taśmy. Bajecznie kolorowy orszak kobiet bez twarzy przemierzający pustynię.

Z filmów Mohsena Makhmalbafa zapadają mi w pamięć przede wszystkim obrazy. Obrazy, których nasycenie i siłę oddziaływania trudno porównać z czymkolwiek innym. Dopiero później, układam z tych obrazów historię. Ale tak naprawdę wystarcza mi ten kalejdoskop, nie odczuwam zwykle potrzeby układania tych migawek w jakimkolwiek porządku, a zwłaszcza przyczynowo-skutkowym. Jest to pewien paradoks, zważywszy na fakt, że w porównaniu do Europy, tradycja sztuk plastycznych w Iranie nie miała tak dużego wpływu na rozwój estetyki filmowej.

O wiele większe oddziaływanie miała tradycja słownej narracji – naqqali i parde-dari – jednoosobowe przedstawienia polegające na recytacji rytmizowanej prozy. Co jeszcze bardziej paradoksalne, różnicę tę zauważa sam Makhmalbaf: Przeszliśmy bezpośrednio od opowiadania do kina. Z drugiej strony, to właśnie autor Kandaharu ten paradoks wyjaśnia – jego zdaniem to właśnie ów brak ciężaru tradycji sztuk wizualnych, umożliwił świeżość podejścia i zapewnił potencjał do kreowania prostych obrazów o dużej sile oddziaływania, które stanowią o uroku kina irańskiego.

Podczas gdy Abbas Kiarostami (1940) czy Dariusz Mehrdżuji (1939) to jedni z nielicznych reżyserów, którzy po debiucie za czasów dynastii Pahlawich odnaleźli się w zreformowanych po rewolucji Chomeiniego realiach przemysłu filmowego, Mohsen Makhmalbaf to bez wątpienia najwybitniejszy z grupy porewolucyjnych debiutantów. Po 1979, w procesie formowania się narodowego, muzułmańskiego kina odznaczającego się własną kulturową tożsamością oraz oczyszczonego z imperialnych i zachodnich naleciałości, preferowano angażowanie nowych ludzi, stąd otwartość na promowanie młodzieńczych talentów. Zwłaszcza, że biografia Makhmalbafa mogła wzbudzać zaufanie przedstawicieli nowego reżimu.

Urodzony w 1957 w ubogiej dzielnicy Teheranu, od 8 roku życia podejmował się różnych prac, pomagając finansowo matce, która samotnie utrzymywała rodzinę. W wieku 15 lat porzucił szkołę zaangażował się w działalność opozycyjną. Wraz z innymi nastolatkami z południowych dzielnic stolicy uformował islamską bojówkę walczącą z reżimem szacha Rezy Pahlawiego. Jako siedemnastolatek, próbował obezwładnić stojącego na posterunku policjanta, by zdobyć potrzebną do akcji dywersyjnych broń. Za zranienie funkcjonariusza został zamknięty w więzieniu politycznym i skazany na karę śmierci, zamienioną później na długoletni wyrok. W więzieniu dokształcał się samodzielnie w różnych dziedzinach i zaczął pisać. Już wówczas zdystansował się od polityki i doszedł do przekonania, ze ubóstwo kulturowe jest problemem większym niż pozostałe.

Wyszedł na wolność w wieku 22 lat dzięki rewolucyjnej amnestii. Działalność artystyczną rozpoczął jako prozaik pisząc do radia opowiadania o tematyce społecznej. Marzył o ich publikacji, ale żaden wydawca nie chciał zainwestować w nieznanego autora. W 1980, kiedy urodziła się jego pierwsza córka Samira, zdeterminowany Makhmalbaf spieniężył otrzymane z tej okazji prezenty, wziął pożyczkę i własnym nakładem (wydawnictwo nazwał „Samira”) opublikował zbiór pt. Hańba (Nang). Swoją brawurową decyzję tłumaczy następująco: Zauważyłem, że nie mogę poczuć się jak pisarz, jeśli inni nie znają mnie jako pisarza. Zwykle jesteśmy tym, co ludzie o nas myślą. Do tej pory opublikował ponad 20 utworów prozatorskich (powieści, eseje, scenariusze).

Strony: 1 2 3 4 Następna »