SBS

 

SBS - CZYLI AUSTRALIJSKA WIEŻA BABEL


 

SBS, czyli Special Broadcasting Service Corporation jest dzieckiem wielokulturowej Australii, której społeczne założenia opracował znany tu powszechnie Polak - żołnierz Września i cichociemny, potem emigrant - mieszkający w Canberrze profesor socjologii Jerzy Zubrzycki.

Radio SBS powstało w roku 1975, nadając na początku cztery godziny programu w ośmiu różnych językach świata dla mieszkańców dwóch miast: Melbourne i Sydney. Dzisiaj można słuchać radia SBS na terenie całej Australii; każdego tygodnia dziennikarze z różnych etnicznych redakcji przygotowują do emisji 650 godzin programu w 68 językach świata. Telewizja SBS powstała pięć lat później, w roku 1980. Dziś transmituje programy w 60 językach, które ogląda ponad 5 milionów Australijczyków.

Wiadomości emitowane w telewizji SBS stanowią szeroki przegląd wydarzeń rozgrywających się w różnych zakątkach kuli ziemskiej i zdaniem wielu są bardziej interesujące od dziennika australijskiej telewizji publicznej ABC (Australian Broadcasting Corporation). Ci, którzy chcą wiedzieć, co wydarzyło się w Europie, oglądają z reguły wiadomości SBS. SBS nadaje również filmowe produkcje z całego świata, dzięki temu Australijczycy mogli poznać twórczość Andrzeja Wajdy i Krzysztofa Kieślowskiego.

Podobnej do SBS instytucji nie ma w innych krajach. Jak przywołująca biblijne skojarzenia z wieżą Babel wielokulturowa Australia, tak i stworzony przez Australijczyków SBS jest czymś wyjątkowym w skali świata. W radiowej redakcji SBS w Sydney i Melbourne biurko w biurko naprzeciw siebie siedzą Polacy i Serbowie, Wietnamczycy i Rosjanie, Chińczycy i Grecy, Włosi i Ukraińcy, Chorwaci i Hiszpanie. Kiedy wchodziłem do gmachu SBS przy Southbank w Melbourne, mignęła mi przed oczyma tabliczka z napisem: Redakcja w języku jidisz.

Urzędującym w wielkim gmachu SBS w Sydney szefem tego wieloetnicznego radia jest Tuong Quang Luu, niegdyś wysoki rangą dyplomata w Południowym Wietnamie, który przybył do Australii razem z falą "boat pepole". Jako świadomy, zadeklarowany antykomunista Luu nie miałby szans na normalne życie w dzisiejszym Wietnamie. Australia stała się jego nowo ojczyzną, wobec której czuje ogromny dług wdzięczności. Luu ma niezwykły uśmiech, ktory nagle potrafi jego obojętnej twarzy nadać wyraz przyjacielskiej czułości.

- Wierzę - mówię na zakończenie mojej rozmowy z Quang Luu, - że kiedyś Wietnam, jak Polska, stanie się wolnym, demokratycznym państwem...

Wiem dobrze, że to właśnie chciał usłyszeć, a ja bardzo pragnąłem mu to powiedzieć.

- Pamiętaj, zostaliśmy przyjaciółmi - odpowiada Luu z uśmiechem ściskając mi mocno prawicę.

Przypomniał o tym raz jeszcze przysyłając mi kartkę z noworocznymi życzeniami.

Jan PIEKŁO