• Stanisław Calik
    Stanisław Calik

Unia Europejska jest zasadniczo wielkim projektem wielokulturowym, który jednocześnie stawia pytanie o tożsamość i obawia się, że zwiększenie ilości różnych etnicznych grup w miastach europejskich niszczy ich oryginalne oblicze, kształtowane w ciągu stuleci. Tym, i podobnym problemom współczesnej Europy poświęcono już wiele projektów, konferencji czy opracowań naukowych.

 

By poznać tę problematykę z perspektywy Kijowa zwróciłam się do znanego pisarza, historyka, krajoznawcy, człowieka dobrze zorientowanego w tych kwestiach – pana Stanisława Calika. Po pierwsze dlatego, że od dłuższego czasu bada Kijów. Opublikował o nim ponad 700 artykułów i esejów historycznych oraz popularny przewodnik «Kyiv. Travel Guide». Pan Calik jest konsultantem historycznym wielu projektów telewizyjnych, poświęconych kijowskiej przeszłości. Po drugie, interesuje się wspólnotami wielokulturowymi. Cykl zarysów historii mniejszości narodowych Kijowa pozwolił mu zwyciężyć w I Ogólnoukraińskim Konkursie Dziennikarskim „Mass-media za międzyetniczną tolerancję i konsolidację społeczeństwa” (2005), a przewodnik historyczny po Eupatorii (wielonarodowe miasto w zachodniej części Krymu) „Eupatoria: spacery Małą Jerozolimą” w tym roku ukazuje się już w czwartym wydaniu. Po trzecie, obecnie pracuje nad książką „(Nie)Zapomniany Kijów”, w której nie tylko odsłania sekrety historii rodzimego miasta, ale przede wszystkim pokazuje wielowymiarowość tutejszych kultur, zwłaszcza narodowych.

 

Panie Stanisławie, w jaki sposób stolica w ciągu stuleci ukształtowała się jako wielonarodowa wspólnota?

 

Oficjalnie wiek Kijowa szacuje się na 1500 lat. W maju 2010 świętowaliśmy 1528-lecie, choć w rzeczywistości ta data jest względna. Na przestrzeni lat miasto podlegało różnym wpływom, było częścią różnych państw, zdarzało się, że czasem pełniło rolę miasta przygranicznego a czasem stolicy. Kijów zawsze był tyglem, w którym mieszały się różne wpływy i kultury. Nie bez znaczenia jest również położenie geograficzne miasta – na szlaku „od Waregów do Greków”, czyli na skrzyżowaniu dróg handlowych, kulturalnych i politycznych. Nic zatem dziwnego, że Kijów od dawna zamieszkiwało wiele grup etnicznych. W ciągu stuleci ich role zmieniały się – niektóre zaczynały dominować i w ten sposób obejmowały władzę. Wskutek pewnych okoliczności jedne wspólnoty opuszczały miasto, a inne wypełniały ich miejsce. Jednak Kijów nigdy nie zatracił swojego wielonarodowego charakteru. I tak jest po dziś dzień.

 

W historii miasta nigdy nie było tak zwanej „narodowości dominującej”?

 

Pragnę zauważyć, że dany termin pojawił się w Kijowie całkiem niedawno... Natomiast dominacje polityczne były zawsze. Kiedy Kijów wchodził w skład Polski, wspólnota polska cieszyła się lepszymi warunkami rozwoju. Podobnie jak wspólnota rosyjska, która cieszyła się większymi względami za panowania Imperium Rosyjskiego. Jednak nigdy żadna grupa narodowa pod względem ilościowym nie osiągnęła w Kijowie, np. 90% lub 80% mieszkańców miasta. Zawsze panowała różnorodność. W pewnym sensie Kijów bardziej przypominał Babel nad Dnieprem.

 

Jaki wpływ na charakter Kijowa wywarł fakt, iż był on zamieszkiwany przez wiele różnych narodowości?

 

Po pierwsze – Kijów w ciągu stuleci kształtował się jako wielojęzyczne miasto. Po drugie – pokojowe współistnienie przedstawicieli różnych narodów nauczyło mieszkańców Kijowa tolerancji i pomogło im zrozumieć, że oprócz ich własnych obyczajów, imion, świąt istnieją również inne zwyczaje a nawet sposoby liczenia lat. Zatem nic dziwnego, że informator „Cały Kijów” z 1910 rok rozpoczynał się informacją o tym, iż według kalendarza żydowskiego mieliśmy rok 5671, kalendarz chrześcijański wskazywał na 1910, wg kalendarza muzułmańskiego był rok 1284, natomiast od czasu Reformacji upłynęło 393 lat. Następnie umieszczono kalendarz świąt prawosławnych, obok niego – rzymsko-katolickich, potem ewangelicko-luterańskich i wreszcie żydowskich. Jest to znamienny fakt. Obecnie w Kijowie tylko sam Sylwester obchodzi się cztery razy, dzięki czemu miasto zachowuje swój własny, niepowtarzalny urok.

 

Nasuwa się porównanie ze współczesnymi miastami europejskimi, gdzie rodzi się obawa, że właśnie napływ nowych grup etnicznych niszczy ich niepowtarzalne oblicze, kształtowane w ciągu stuleci. Często wieloetniczność powoduje antagonizmy i konflikty cywilizacyjne. W czym tkwi sekret pozytywnego doświadczenia wielokulturowości Kijowa?

 

W Kijowie napływ grup etnicznych nie zniszczył jego oblicza, a wręcz odwrotnie - ukształtował go. Powiedzmy w XVII w., w czasie ukraińskiej wojny wyzwoleńczej Bogdanowi Chmielnickiemu bardzo pomogli greccy kupcy, udzielając mu kredytów, dostarczając broń i żywność. Zatem po zwycięstwie, chcąc się odwdzięczyć hetman pozwolił im zamieszkać w kilku miastach, przede wszystkim w Kijowie, oraz nadał im ziemię i zwolnił od płacenia podatków. Grecy kupcy zarzucili Kijowian nowinkami z Europy – „wenckimi” okularami, szklanymi koralikami, kawą wiedeńską oraz jedwabiem. Następnie sami zaczęli wytwarzać w Kijowie jedwab, tworząc tym samym nowy dział rolnictwa– jedwabnictwo. A propos Grecy byli też pierwszymi karczmarzami.

 

Wspomnę również, że przedstawiciele wspólnoty niemieckiej zapoznali Kijowian z apteką i zostali pierwszymi w mieście farmaceutami. Kijowscy Niemcy-ogrodnicy założyli tutaj plantacje truskawek. W ten sposób drogi owoc, który dotychczas wieziono z północnych guberni stał się dostępny dla wszystkich. Również od Niemców Kijów przyjął tradycje rytuału pogrzebowego, który praktykuje się do dziś.

 

Inny przykład: po znanym turecko-ormiańskim konflikcie na początku XX wieku w Kijowie pojawili się Asyryjczycy. Szybko dostrzegli istniejącą na rynku niszę i zajęli się produkcją wina. Dzisiejsza dzielnica Kijowa - Winogradar nosi tę nazwę, ponieważ tutaj właśnie Asyryjczycy zaczęli kultywować winorośl. Kiedy władza radziecka nacjonalizowała ich plantacje, Asyryjczycy przekwalifikowali się na szewców. Tym samym, przez długi czas prawie wszyscy kijowscy szewcy byli Asyryjczykami.

Strony: 1 2 Następna »