W parę miesięcy po akcji skierowanej przeciwko Pamukowi inna wybitna powieściopisarka turecka, Elif Şafak (czytaj: Szafak), została oskarżona z tego samego artykułu (301) za to, że w jej najnowszej powieści zatytułowanej Bękart ze Stambułu (2006 r.) jedną z postaci literackich jest kobieta, „która straciła wszystkich swych krewnych z rąk tureckich oprawców w 1915 r., a później, w następstwie prania mózgu zaczęła wierzyć, że ludobójstwa nie było”. Zarzuty przeciw Elif Şafak wycofano wobec jej argumentacji, że oświadczenia fikcyjnej postaci nie mogą przecież być podstawą śledztwa w procesie przeciw konkretnej osobie. Sąd wyższej instancji wznowił sprawę, po czym zaniechał jej jednak ponownie.

Zarzut „oczerniania tureckości” aż trzykrotnie był używany przeciwko Hrantowi Dinkowi, najpopularniejszemu rzecznikowi pojednania turecko-ormiańskiego. Głębszy sens artykułu 301 stał się szczególnie wymowny po zamordowaniu Hranta Dinka. W parlamencie podniosły się wtedy głosy za uchyleniem owej ustawy. Jak informowało BBC News, około sześćdziesięciu pisarzy i publicystów tureckich zostało oskarżonych pod podobnymi do artykułu 301 zarzutami.

Unia Europejska zwróciła uwagę na problem praw mniejszości etnicznych zamieszkujących Turcję, a także na takie zagadnienia jak: zróżnicowanie kulturalne tego kraju, islam polityczny oraz wolność wypowiedzi. Zarzuty postawione Pamukowi wywołały międzynarodową reakcję i, w niektórych kręgach, doprowadziły do pojawienia się pytań o gotowość Turcji do członkostwa w Unii Europejskiej. Dnia 30 listopada 2005 r. Parlament Europejski zapowiedział wysłanie delegacji składającej się z pięciu parlamentarzystów do obserwowania przebiegu procesu Orhana Pamuka. Przewodniczący delegacji C. Eurlings oświadczył, że: „wolność wypowiedzi jest jednym z podstawowych praw, które Turcja musi respektować. Stanowi to podstawowy warunek przyjęcia Turcji do Unii Europejskiej. Sprawy takie jak procesy wytoczone O. Pamukowi, H. Dinkowi i R. Zarakoğlu pozostają w sprzeczności z Europejską Konwencją Praw Człowieka i mogą się negatywnie odbić na procesie włączania Turcji do Unii Europejskiej”.

Zrewoltowana tureckość

Punktem zwrotnym w dążeniach do poszerzenia granic wolności słowa w Turcji stało się zamordowanie turecko-ormiańskiego publicysty, Hranta Dinka. Był on redaktorem gazety „Agos” (tytuł po zachodnioormiańsku znaczy: „Bruzda”), ukazującej się w Stambule. Dnia 19 stycznia 2007 r. Hrant Dink został zastrzelony przez kilkunastoletniego nacjonalistę tureckiego. Zabity był najbardziej wpływowym rzecznikiem społecznego dialogu turecko-ormiańskiego. Na jego pogrzebie 50 000 osób maszerowało w proteście przeciwko zabójstwu. Idąc przez stambulską dzielnicę Sisli uczestnicy żałobnych uroczystości wznosili okrzyki: „Wszyscy jesteśmy Ormianami”, „Każdy z nas to Hrant Dink”.

Dla uczczenia pamięci Hranta Dinka turecki Uniwersytet Sabancı [czytaj: Sabandży] zorganizował w latach 2008-09 kilka sesji. Zerwanie tabu z problemu ormiańskiej tragedii doprowadziło do bezprecedensowego ożywienia tureckiego społeczeństwa i wywołało lawinę oświadczeń o ukrywanych dotąd związkach krwi łączących wielu współczesnych Turków z ich ormiańskimi przodkami. Zaczęto mówić o tym, że babki i prababki wielu Turków były faktycznie Ormiankami, które przyjęły islam po 1915 r. i powychodziły za mąż za Turków i Kurdów. Problem ten zradykalizował „genderową” wrażliwość dyskursu o ludobójstwie. W opublikowanych powieściach autobiograficznych zaczęły się mnożyć wyznania osobiste ujawniające ukrywaną dotąd ormiańską tożsamość babek i prababek wielu żyjących obecnie Turków i Turczynek.