Tatarzy i Kurdowie to dwa odmienne genealogicznie narody, nie posiadające własnego państwa, których reprezentanci rozsiani są na całym świecie.


Tatarzy (nazwa własna: Tatarlar) należą do ludów tureckich, przybyłych do Europy z głębi Azji, posługują się kilkoma różnymi dialektami języka tatarskiego, zamieszkują Federację Rosyjską (ok. 5 554, 6, według spisu ludności z 2002 roku, pod względem liczebności stanowią drugą po Rosjanach grupę narodowościową FR), Ukrainę (Tatarzy Krymscy, Qırımtatarlar, wysiedleni w 1944 na rozkaz Stalina od 1989 roku masowo powracają na Krym, obecnie jest ich tam około 250 tys.), Turcję, państwa Azji Centralnej i Polskę (ok. 5 tys.), Litwę i Białoruś. Szacuje się, że ogólna liczba Tatarów to około 10 mln.

W skład Federacji Rosyjskiej wchodzi Republika Tatarstanu, ze stolicą w Kazaniu, której językiem urzędowym obok rosyjskiego jest tatarski. Szansę na rozwój samodzielności mają także Tatarzy Krymscy w Autonomicznym Regionie Krymu stanowiącego dziś część Ukrainy, gdzie od 1991 roku funkcjonuje tatarski parlament.

W Europie kojarzeni najczęściej z podbojami Czyngiz chana, w państwie rosyjskim i radzieckim Tatarzy wielokrotnie poddawani byli represjom. Najdotkliwszym było wysiedlenie i wymordowanie na rozkaz Stalina znacznej części Tatarów Krymskich w 1944 roku. Obudzenie tatarskiej świadomości narodowej miało miejsce u schyłku XIX i w początkach XX wieku i wiązało się z rozwojem idei narodowych, które przedostawały się do Rosji i na Bliski Wschód z Zachodu. Dla Tatarów rozwój narodowej tożsamości wiązał się często z ideami pantureckimi - poczuciem solidarności z innymi ludami tureckimi, a także z silnym związkiem ze światem islamu. Tatarzy angażowali się między innymi w budowę nacjonalizmu tureckiego (Jusuf Akczura), dziś zaś Turcja jest zarówno w Republice Tatarstanu, jak też na Krymie mile widzianym inwestorem i doradcą.

Obecnie zarówno w Rosji, jak też w szczególności na Krymie, w Polsce, na Litwie i Białorusi Tatarzy starają się o podtrzymanie i zachowanie tożsamości narodowej, której ważnymi elementami są język (przez Polskich Tatarów utracony), wyróżniający ich spośród otaczających ludów słowiańskich islam i związane z nim obyczaje.


Kurdowie (nazwa własna Kurd) należą do ludów indoeuropejskich, swoje pochodzenie wywodzą od starożytnych Medów ludu, który wraz z Babilończykami w latach 614-610 p.n.e obalił imperium asyryjskie, a następnie uległ Persom, stając się częścią monarchii Achemenidów. Liczebność narodu kurdyjskiego szacuje się dziś na około 40 mln. Kurdowie posługują się kilkoma różnymi dialektami języka kurdyjskiego, zamieszkują terytorium Kurdystanu wchodzącego dziś w skład czterech państw Turcji, Iranu, Syrii i Iraku, a także wiele krajów Europy Zachodniej.

Ich istnienie, jako odrębnego podmiotu politycznego uznane jest dziś jedynie w ramach Iraku, jako autonomiczny Region Kurdystanu. Kurdyjska świadomość narodowa kształtowała się również na przełomie XIX i XX wieku. Podobnie jak Tatarzy, większość Kurdów to muzułmanie sunnici, jednak islam nie wyróżnia ich spośród innych bliskowschodnich sąsiadów, dlatego też wielu Kurdów poszukuje dziś swych korzeni w nawiązaniu do jezydyzmu, religii wyznawanej przez Kurdów przed przyjęciem islamu. Rozwój kurdyjskiej tożsamości był i jest blokowany przez absolutyzujące swe istnienie inne nacjonalizmy Bliskiego Wschodu, zwłaszcza turecki i arabski. Warto w tym kontekście zauważyć, że te same pantureckie idee, które sprzyjały rozwojowi tatarskiej świadomości narodowej w Rosji stały się jednocześnie narzędziem represji wobec narodu kurdyjskiego, którego w Turcji chciano przez wiele lat przekształcić w „Turków górskich”, a pomagająca tatarskim braciom Republika Turecka nie kwapi się z ofiarowaniem praw swym kurdyjskim obywatelom, którzy nie posiadają w Kurdystanie tureckim nawet namiastki tej wolności i samodzielności, którą dziś próbują rozwijać Tatarzy w Rosji, na Krymie i w Polsce.

Może warto zatem zastanowić się czy pewne podobieństwa losu obu narodów w konfrontacji z odmiennością kulturową, która stawiała je zwykle po dwóch przeciwnych stronach barykady, nie czyniąc jednak nigdy bezpośrednio wrogami, nie mogą stać się czasem cennym doświadczeniem, perspektywą umożliwiającą rozwój jakże potrzebnego w chwili obecnej porozumienia i dialogu?