Recenzję tę piszę w dniu, w którym Leszek Miller oskarżył dziennikarzy o to, że pisząc o tajnych więzieniach CIA w Polsce, zapraszają Al-Qaidę do naszego kraju. Smiech mnie ogarnął pusty. Cały świat i to świat niedziennikarski mówi o owych więzieniach od lat. Piszą o nich historycy, publicyści i analitycy. Ale to dziś Leszek Miller się był oburzył, po wielu latach, oznajmiwszy jeszcze do tego, że o całości dowiedział się z gazet i że obowiązuje go tajemnica państwowa. Szkoda, że czyta zatem tylko gazety.


Historyk Andy Worthington, autor tłumaczonego na wiele języków bestsellera, The Guantanamo Files, „The Stories of the 774 Detainees in America`s Illegal Prison”, rozmawiał ze mną na ten temat w Londynie w 2009 roku, czyli cztery lata po tym, jak „Washington Post” po raz pierwszy wspomniał o istnieniu tajnych więzien w Europie Wschodniej, trzy lata po raporcie Human Right Watch, który zidentyfikował kraje jako Polskę i Rumunię i wreszcie niedługo po tym, jak „Spiegel” napisał o tym, że w 2003 roku do Polski został przewieziony szejch Chalid Muhammad (tak, ten, którego waterboardingowano 183 razy, być może też w Polsce, ale na to, oczywiście, nie ma dowodów). Jeśli nie jest to zaproszenie dla Al-Qaidy, to niech mnie dunder świśnie, że uzyję wyrażenia z młodości. Drugie wyrażenie z młodości, na jakie sobie pozwolę, to, w kontekście świętego oburzenia Leszka Millera, że „grunt to refleks”. Bo tak naprawdę temat jest znany od dawna całemu światu, jak sądzę i Al-Qaidzie, jeśli ich doprawdy interesuje Polska.

 

Ale to dygresja. Miało być o książce Andy`ego..więcej..>>

 

30/05/2011 @ 17:00