Urodzony w Przemyślanach pod Lwowem minister spraw zagranicznych RP, prof. Adam Daniel Rotfeld, przetrwał II wojnę światową w greckokatolickim klasztorze w Uniowie dzięki osobistej odwadze tamtejszych zakonników.

 

Do klasztoru trafił w grudniu 1941 r., gdy miał trzy i pół roku. Ojciec przyszłego ministra, Leon Rothfeld (h w nazwisku ministra zgubiło się w czasie wojny, w trakcie wielokrotnego tłumaczenia dokumentów na rosyjski i ukraiński), był prawnikiem klasztoru. Po wkroczeniu Niemców, którzy już zdążyli zasłynąć ze swej zbrodniczej nienawiści do Żydów, zakonnicy złożyli mu propozycję, by oddał syna pod ich opiekę. Malutki Adaś zdecydował się pójść z nimi i wtedy po raz ostatni widział swych rodziców, którzy zginęli z rąk hitlerowców.

W Uniowie ukrywało się trzech żydowskich chłopców. W klasztorze wszyscy mnisi wiedzieli o ich obecności, ale nikt ich nie zdradził Niemcom. Minister Rotfeld mówi dziś, że jeśli kiedyś wróci do pisania wspomnień, to na końcu zamieści indeks nazwisk ludzi przyzwoitych, których spotkał w życiu. Jak zapewnia, będzie ich bardzo dużo. "W indeksie będą bracia Szeptyccy - mówi Adam Rotfeld w rozmowie z Teresą Torańską. Pomagali prześladowanym, głodnym, biednym, bezradnym. Nikt, kto nie przeżył tamtych czasów, nie jest w stanie zrozumieć, jak wiele odwagi i bezinteresownej życzliwości okazywały klasztory i ludzie Kościoła". I kontynuuje: "Bracia Szeptyccy nie oczekiwali żadnej nagrody. I trzeba powiedzieć, że żadna nagroda ich nie spotkała. Klemens był przeorem klasztoru studytów w Uniowie, potem moim spowiednikiem. Andrzej, lwowski metropolita Kościoła greckokatolickiego, wezwał wszystkie podległe sobie klasztory, by wśród ukraińskich i polskich sierot ukrywały również dzieci żydowskie. Uratowano ich 150. Instytut Yad Vashem Klemensowi nadał tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, a Andrzejowi nie. Nie rozumiem ich wahań".

Niedawno minister Rotfeld znowu był w klasztorze w Uniowie, by - jak mówi - spłacić dług wdzięczności. Odsłonił tablicę poświęconą braciom Szeptyckim, żeby każdy, kto będzie wchodził do cerkwi, natknął się na nią i przeczytał, że w czasie gdy na tam diabeł panował, oni mieli odwagę stawić mu czoło. W klasztorze w Uniowie dzieci miały poczucie bezpieczeństwa, choć wokół świat oszalał z nienawiści.

Z Adamem Danielem Rotfeldem rozmawia Teresa Torańska, Zgubiłem nieme H,
Gazeta Wyborcza 206 (4909), Dodatek Duży Format z 5 września 2005, s. 6-9.