Marek Isztok, Skąd jesteśmy?

 

Postawione przeze mnie pytanie jest jednym z dwóch najczęściej zadawanych, a zarazem tym które nurtuje człowieka i ludzkość ”od zawsze”. Pierwszym takim pytaniem przewijającym się w życiu każdej jednostki ludzkiej od czasu pojawienia się na ziemi naszego gatunku jako istoty rozumnej jest pytanie – kim jesteśmy?

 

Jest to pytanie fundamentalne dla każdego człowieka. Odpowiedź na nie zawsze nacechowana jest subiektywizmem; ma charakter indywidualny. Z samej swej istoty jest to pytanie najprostsze z możliwych, jednak odpowiedź na nie jest niesłychanie skomplikowana. Często bywa, że człowiek całe życie poszukuje na nie odpowiedzi i nie zawsze ‘wystarcza mu życia”, by znaleźć na nie odpowiedź. Pozostawmy jednak próby udzielenia odpowiedzi na to pytanie akademickim rozważaniom filozofów i każdemu z nas. Każdy nas, jeśli jeszcze nawet nie zadał sobie tego pytania to jeszcze nie raz wraz z upływem czasu i nabieranych doświadczeń życiowych je sobie postawi i będzie musiał próbować sam znaleźć na nie odpowiedź. Z kolei odpowiedź na pytanie postawione na wstępie mego artykułu czyli skąd jesteśmy oprócz zabarwienia subiektywnego, ma charakter zbiorowy.

 

Ma ono kardynalne znaczenie dla nas - Romów, zamieszkujących w diasporze niemal cały świat. Jest szczególnie istotnie dla Romów zamieszkujących kontynent europejski, gdzie właściwie wszystkie zamieszkujące ja narody mają świadomość swego pochodzenia. Narody te mają w większym lub mniejszym udokumentowana i spisaną historie swego pochodzenia oraz posiadają swoje państwa narodowe. Posiadają więc trzy podstawowe atrybuty, świadczące o tym, że dana zbiorowość ludzka określana jest jako naród tj. posiada wspólny język, terytorium oraz dysponuje lub dąży do uzyskania własnego państwa. Dlaczego więc kiedy zadają nam pytanie kim jesteśmy nie odpowiadamy, że jesteśmy polakami, Słowakami bądź Czechami, tylko określamy się jako Romowie?

 

Przecież nie spełniamy dwóch podstawowych kryteriów świadczących o byciu narodem. Czy nim jesteśmy? Myślę jednak, że tak mimo nie posiadania tych dwóch podstawowych elementów charakteryzujących kategorię naród. Żyjąc od wielu stuleci w rozproszeniu, w wielu krajach europejskich, będąc w zdecydowanej mniejszości wobec zamieszkujących ich ludów, nadal definiujemy się jako Romowie, a nie jako Czesi bądź Rosjanie. Mimo rozbicia na wiele grup o charakterze rodowo-plemiennej posiadamy w stosunku do przedstawicieli obcych grup własną tożsamość. To co nas definiuje jako Romów to głownie: wspólny język, tradycja, obyczaje, własny specyficzny pogląd na świat i ludzi oraz autonomiczny wobec innych model życia.

 

Jedyną wiadomą rzeczą o pochodzeniu Romów jest to, że ich ziemią ojczystą jest subkontynent indyjski. Nie wiadomo jednak jaką odgrywali tam rolę polityczną, gospodarczą, kulturalną. Jaki był ich status społeczny i materialny; jaki „szczebel drabiny” zajmowali w panującym tam systemie kastowym. Nic nie wiadomo o ich systemie społecznym, czy dążyli do stworzenia jakiś protoplastów swojej własnej państwowości, w jakiej części subkontynentu znajdował się ich „matecznik”, jakie były ich stosunki z sąsiadami. Co sprawiło, że musieli opuścić swoje siedziby i wyruszyli w najdłuższą wędrówkę w dziejach świata? Wiadomo tylko tyle, że rozpoczęli swoją wędrówkę przez dzieje i terytoria innych grup kulturowych na wiele lat przed Mongołami i być może przed żydami, wikingami i celtami. Być może ulegli przeważającej silę Ariów podbijających autochtoniczną ludność Indii?

 

Dlaczego nie dążyli do rewanżu lub w ramach rekompensaty nie podbijali innych terytoriów i ludów w czasie swojej wędrówki? Może wędrówka była próbą wyrwania się z ucisku kulturowego, religijnego i rasowego? A może była efektem wrodzonej w Romach chęci poznawania i poszukiwania przygód, umiłowania ponad wszystko wolności? Faktem jest , że celem tego exodusu nie była chęć podboju, zdobycia, mordowania, zagarnięcia obcych terytoriów. To odrzucenie przemocy jest świadectwem głęboko zakorzenionego pacyfizmu wyrosłego na gruncie cywilizacji hinduskiej. Mimo braku posiadania własnej spisanej historii, własnego „matecznika”, państwa, braku siły zbrojnej, życia „wiecznej” wędrówce, rozproszenia, prześladowania i pogardy ze strony otoczenia, doświadczenia prawdziwej apokalipsy zgotowanej przez hitlerowców ciągle trwa i istnieje. Ten lud to fenomen absolutny w historii ludzkości. Mimo tylu przeciwności losu, nadal zachował swój własny język, tradycje i kulturę będącą starszą od kultury anglosaskiej czy romańskiej i nie uległ zdominowaniu i „rozpłynięciu” względem przeważającym grupom etnicznym. Z tego możemy być dumni, a szczegółowe badania językoznawcze, etnograficzne i antropologiczne mogą nam wyjaśnić jeszcze wiele tajemnic naszego pochodzenia.

 

Gdyby czas był sadzawką, moglibyśmy klęknąć przy jej brzegu i przyglądać się naszym odbiciom, a także temu, co widać pod nimi. Zamiast oglądać się w czasie wstecz, moglibyśmy patrzeć w głąb - tak jakbyśmy usuwali kolejne warstwy palimpsestu- i różne fragmenty przeszłości- widoki, dźwięki, głosy i sny- unosiłyby się ku powierzchni; unosiły i opadały, a głęboka sadzawka zawierałaby je wszystkie, tak aby nic nie przepadło i ni nie odeszło na zawsze. Czyż nie byłoby to piękne drodzy Romowie?

----------------------

Marek Isztok (1979) - historyk, publicysta, absolwent UJ, publicysta zajmujący się tematyką społeczną, w szczególności mniejszością romską. Autor artykułów i esejów poświeconych Romom, które ukazały się m.in. w „Jednocie", „Pro Memorii", „Dialog-Pheniben". Współpracuje m.in. z Romskim Instytutem Historycznym, Uniwersytetem Limerick, międzynarodowymi organizacjami romskimi z Hiszpanii i Wielkiej Brytanii m.in. Article12, Federacion Maranatha.