8 kwietnia 1971 roku w Oprington, niedaleko Londynu doszło do pierwszego spotkania starszyzny romskiej z wielu krajów. Aktem tym Romowie chcieli zaznaczyć swoją obecność w Europie i upomnieć się o należne im prawa. Na wyjątkowość tego zdarzenia sprzed 43 lat złożyło się wiele okoliczności. Po raz pierwszy Romowie zamanifestowali swoje istnienie na arenie międzynarodowej jako jeden naród. To zjednoczenie zainspirowało tworzącą się grupę działaczy i inteligencji do działań na rzecz obrony praw obywatelskich mniejszości romskiej. Utworzono I Światową Radę Romów, zatwierdzono hymn i przyjęto barwy flagi. Począwszy od tamtego historycznego wydarzenia co roku obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Romów.


Wszelkie obchody rocznicowe są okazja do zamanifestowania radości, szczęścia i optymizmu. Niestety tegoroczna rocznica nie nastraja do tych uczuć, wprost przeciwnie jest okazją do refleksji i zadumy nad aktualną sytuacją Romów w Europie. Dziesięć lat od rozszerzenia Unii Europejskiej o kraje Europy Środkowo-wschodniej i 25 lat od wielkiej transformacji społeczno-politycznej w tej części Europy Romowie ciągle pozostają na głębokich peryferiach życia społecznego, ekonomicznego, edukacyjnego, kulturalnego i politycznego. Pomimo nadziei i szumnych deklaracji nadal łamane są ich elementarne prawa, często stają się ofiarami agresji i przemocy, żyją w uwłaczających godności ludzkiej warunkach, bez szans i nadziei na lepszą przyszłość. Fiaskiem zakończył się również proces integracji mniejszości romskiej w poszczególnych krajach europejskich, w tym także w Polsce. Mur dzielący obie społeczności nie uległ demontażu, a wielu przypadkach wzmocnione wręcz zostały jego fundamenty.


Nie istnieją żadne cudowne recepty, za sprawą których, w mgnienia oku wszystkie problemy społeczności romskiej zostaną rozwiązane. Wielowiekowe dziedzictwo historyczne sprawia, że proces uzdrawiania musi być rozciągnięty w czasie. Nie oznacza to, że w chwili obecnej nie trzeba skutecznie działać i pracować nad poprawą obecnej sytuacji. Warunkiem realnej, namacalnej poprawy jest konieczność podjęcia debaty z udziałem najwyższych władz unijnych, poszczególnych krajów członkowskich oraz przedstawicieli mniejszości romskiej, celem wypracowania kompleksowej i wieloletniej strategii integracji i aktywizacji Romów w Europie. Tylko precyzyjne określenie skali problemów, pozwoli na dobór właściwego instrumentarium pozwalającego skutecznie wdrażać w życie konieczne działania i inicjatywy. Na żadnym szczeblu planowania i realizacji nie może zabraknąć przedstawicieli społeczności romskiej, najlepiej orientujących nie w specyfice tego środowiska. Mniejszość romska w skali europejskiej dorobiła się już liderów, ludzi wszechstronnie wykształconych, kompetentnych, doskonale poruszających w meandrach współczesnej cywilizacji informatycznej, wśród nich znajdują się wybitni przedstawiciele świata nauki, kultury i polityki. Żadna istotna kwestia wpływająca na losy mniejszości romskiej nie może być podejmowana bez ich udziału. Nie może dochodzić do sytuacji, w której kreowana jest polityka romska bez udziału ich samych. Romowie dojrzeli do tego, aby wziąć współodpowiedzialność za jej kreowanie i wdrażanie w życie na równych, partnerskich zasadach.


Potencjał ten jednak nie jest, w sposób należyty wykorzystywany. Dotychczasową politykę Unii europejskiej w kwestii mniejszości romskiej cechuję postawa ambiwalentna. Z jednej strony mnożone są inicjatywy na rzecz integracji i aktywizacji mniejszości romskiej, zwalczania rasizmu, dyskryminacji i ksenofobii, równości szans, ochrony prawnej, a z drugiej strony inicjatywy te pozostają najczęściej na etapie ideologii i public relations i nie są wdrażane w życie. Rekompensatą za tą dwuznaczną politykę jest rokroczne zwiększanie środków finansowych na rzecz mniejszości romskiej. Niestety na skutek niejasnej struktury, rozdętej biurokracji i niejasnych mechanizmów przekazywania tych środków, pieniądze te tylko w znikomej części trafiają do Romów. W większości dysponentami funduszy dla Romów stają się jednostki samorządowe, władze lokalne i instytucje oraz organizacje nieromskie. Tym samym zaburzona zostaje idea samej pomocy, gdyż w skali europejskiej setki milionów euro jest rokrocznie trwonionych na projekty, których realizacja nie wpływa w pozytywny sposób na warunki życia milionów Romów. Ten sam nieefektywny mechanizm pomocy funkcjonuję w poszczególnych krajach członkowskich m.in. w Polsce, gdzie od 2003 roku funkcjonuje „Program na rzecz społeczności romskiej w Polsce”, którego efekty, pomimo ponad 10 lat realizacji, są bardzo niewielkie. Jest to właśnie wynikiem zaburzonej struktury dystrybucji środków, braku partycypacji w jego realizacji strony romskiej, niewłaściwego zdiagnozowania problematyki i prymatu działań doraźnych nad kompleksowymi i długofalowymi.


Nie da się zaprzeczyć istnienia pozytywnych symptomów zmiany na lepsze i sukcesów, bo takowe oczywiście są, jak choćby w sferze edukacji, są to jednak osiągnięcia niewspółmierne małe do poniesionych kosztów. Ważne jest, aby Unia Europejska i poszczególne kraje członkowskie uzmysłowiły sobie, że kwestii romskiej nie ma rozwiązań połowicznych, dróg na skróty. Jest to problem, którego rozwiązanie leży w interesie nie tylko samych Romów, lecz jest żywotną kwestią także dla przyszłości krajów unijnych. Integracja wielomilionowej społeczności romskiej w ramach społeczeństwa obywatelskiego jest jednym największych wyzwań jakie stoi przed zjednoczoną Europą drugiej dekady XXI wieku. Jest to wielki problem demograficzny, socjalny, edukacyjny, prawny, kulturalny i ekonomiczny. Miliony, najczęściej młodych osób, pozbawionych jest pracy, elementarnego wykształcenia, są ludźmi wyrzuconymi poza nawias społeczeństwa, zapomnianymi, nikomu niepotrzebnymi. Życie w zamkniętym świecie gett i osad romskich rozsianych po całej Europie powoduję, że następuje nieodwracalny proces dehumanizacji w którego wyniku miliony obywateli Unii tkwi w całkowitej apatii, odrętwieniu, w upokarzającej nędzy, która z kolei rodzi frustrację i agresję. Getta miast w Środkowej i południowej Europie są potencjalną beczką prochu – bieda i brak perspektyw radykalizuję środowiska romskie, szczególnie młodzież i generuje postawy patologiczne.


Na to nakłada się, zwłaszcza obecnie w dobie światowego kryzysu wzrost nastrojów nacjonalistycznych i skrajnie radykalnych w społeczeństwach większościowych poszczególnych krajów europejskich. Romowie stają się kozłem ofiarnym społecznych problemów i trudności ekonomicznych doby recesji. Rodzi to postawy agresywne, przez Europę w ostatnich kilku latach przetoczyła się fala kampanii antyromskiej, w której niestety niechlubną rolę odgrywają mass-media. Nagonka medialna, systematyczny proces stygmatyzacji i kryminalizacji, przymusowe wysiedlenia, oraz inne akty przemocy miały miejsce we Włoszech, Francji, na Węgrzech i na Bałkanach, a nawet w krajach służących za wzór respektowania praw człowieka jak chociażby Szwecja. Przywołuje to w nas tragiczne konotacje z sytuacją jaka panowała w latach 30-tych ubiegłego wieku w Niemczech. Jest to bardzo niepokojące zjawisko, zwłaszcza, że napięta sytuacja panuje także w innych krajach Europy np. na Słowacji, Rumunii czy Bułgarii.


Eskalacja przemocy grozi bardzo poważnymi konsekwencjami, stanowiąc zagrożenie dla stabilności i spokoju społecznego krajów europejskich. Bez szybkich i stanowczych kroków sytuacja będzie stale się pogarszać i rosnąć będzie dystans między społeczeństwami większościowymi a Romami.


Romowie są pełnoprawnymi obywatelami Unii Europejskiej, od ponad 600 lat tworzą integralną część europejskiego dziedzictwa kulturowego oraz są częścią pejzażu społecznego starego kontynentu. Nie posiadają własnych struktur państwowych, zatem obowiązkiem krajów członkowskich jest zapewnienie im równych szans i możliwości oraz ochrony prawnej przed aktami przemocy i dyskryminacji. W świetle ostatnich wydarzeń tegoroczna rocznica napawa smutkiem i przypomina o zawiedzionych szansach, jakie wiązaliśmy wraz z akcesją Polski i innych krajów byłego bloku wschodniego do struktur unijnych. Znamiennym faktem jest, że Romowie są jedną z nielicznych grup które nie skorzystały na procesie modernizacji i rozwoju jaki dokonał się w tych krajach począwszy od 2004 roku. Ten fakt daje wiele do myślenia i daje powód do zadania pytania: co dalej z Romami Europo?

Marek Isztok