Romowie na wschodzie – dyskryminacja Romów w Rosji


Już tak od dziesięciu lat marnuję życie […]

Tylko kiedy się upiję przestaję czuć wstyd. Albo kiedy słucham muzyki – nie opery

czy Beethovena, tylko Cyganów… Taka wtedy rześkość, taka energia wstępuje w człowieka. A do tego jeszcze miłe czarne oczy i uśmiech. Ale im bardziej to

wciąga, tym gorszy wstyd czuje się później.


Aleksander Tołstoj „Żywy trup”


Wśród wzrastających resentymentów wobec mniejszości etnicznych i narodowych w Rosji, Romowie szczególnie spotykają się z niechętnym przyjęciem otoczenia w wielu częściach kraju, alarmują obrońcy praw człowieka.


Niepokoi ich fakt, że w wielu przypadkach władze lokalne robią zbyt mało dla mniejszości, a nawet pośrednio inspirują nienawiść i przemoc wobec nich.


Jednym z najbardziej uznanych działaczy na rzecz praw Romów w Rosji jest Stefania Kulayeva, stojąca na czele Pólnocnozachodniego Centrum Socjalnej i Prawnej ochrony Romów, agencji mieszczącej się w Sankt Petersburgu, zajmującej się pomocą prawną i konsultingiem. Placówka ta jest stowarzyszona z prominentną grupą obrońców praw człowieka - Memorial.


„Sytuacja społeczności romskiej od lat znajduje się w bardzo trudnym położeniu. Jest to widoczne w różnego rodzaju przypadkach dyskryminacji na gruncie nienawiści rasowej, jak również nieskutecznością w prawnej obronie społeczności romskiej przez reprezentujących ich przedstawicieli, którzy nie bronią ich praw przed sądem ani w kontaktach z władzami” – mówi Kulayeva.


„Z drugiej jednak strony władze unikają wszelkich możliwych okoliczności w których Romowie mogliby asystować przy rozwiązaniu problemów ich dotyczących. Czasami oni nawet nie wierzą, że są sposoby i możliwości pomocy”, mówi Kulayeva. „ Jest to również wynik braku wzajemnego zrozumienia. Romowie nie zwykli współpracować z władzami państwowymi, władze z kolei nie dostrzegają, że prawa i obowiązki państwowe stosują się do wszystkich części społeczeństwa, nie wyłączając społeczności Romskiej.”


Liczba ataków na Romów i migrantów w Rosji stale rośnie, Kulayeva mówi. „Osoby pochodzące z Tadżykistanu, południowej Rosji czy zagraniczni studenci mogą myśleć o powrocie do domu z powodu braku poczucia bezpieczeństwa i przemocy, przedstawiciele społeczności romskiej są jednak w zupełnie innej sytuacji – oni nie mają dokąd pójść.”

Kulayeva twierdzi że w St. Petersburgu jest więcej rasistowskich ataków i morderstw niż w jakimkolwiek innym mieście w Rosji.


Memorial ocenia że w Rosji żyje 300.000 Romów, z czego 1/3 w północno –zachodniej części kraju. Na terenie federacji rosyjskiej Romowie obecni są od początku XVI wieku. Po pierwszym okresie względnej tolerancji i koegzystencji, począwszy od XVIII stulecia Romowie poddawani są coraz większej kontroli m.in. w 1733 na społeczność romską narzucono specjalny podatek od wojska. Represje i dyskryminacja wobec Romów nasiliły się, szczególnie po rewolucji październikowej, wraz z przejęciem władzy przez komunistów. Jako grupa nomadyczna, podkreślająca swoją odrębność etniczną, kulturową, językową Romowie stali się wrogami ludu, zagrożeniem dla systemu. Ich wolność i niezależność kłuła w oczy władze radziecką, szczególnie w okresie stalinowskim. W czasie wojny część została oskarżona o zdradę, często przypisywano im absurdalny zarzut kolaboracji z hitlerowcami. W ich wyniku Romowie, wspólnie z Tatarami zostali deportowani z Krymu. Wielu z nich zmarło w trakcie wielodniowej jazdy w bydlęcych wagonach, bez ogrzewania, wody i pożywienia.


Po II wojnie światowej Romowie nadal byli na cenzurowanym. Zintensyfikowano wobec nich działania na rzecz przymusowego osiedlenia i asymilacji. W 1956 roku wydano dekret o przymusowym osiedleniu Romów. Aż do końca istnienia Związku Sowieckiego, Romowie funkcjonowali na marginesie życia, trwając przy swojej odmienności kulturowej. Nie dali się złamać, nie podporządkowali się zaleceniom władzy, zachowując wolność. W tym czasie słynęli z handlu i kontrabandy, zyskując miano „Królów czarnego rynku”.


Rozpad imperium radzieckiego nie przyniósł zmiany w postrzeganiu Romów przez społeczeństwo rosyjskie. Istniejące stereotypy wręcz uległy wzmocnieniu i zakorzenieniu. Chaos i katastrofa ekonomiczna w okresie transformacji ekonomiczno-politycznej zaostrzyły konflikty społeczne. Ponad połowa ankietowanych Rosjan przyznaje się do niechęci wobec Romów.


Przemoc wobec Romów szczególnie przybrała na sile w ostatniej dekadzie, nie tylko w północno-zachodniej Rosji, ale w całym kraju, informuje Centrum Informacji i Analizy Sova, organizacji strzegącej praw człowieka. Co roku w Rosji dokonuje się ponad trzydzieści morderstw na tle rasowym, a ponad 400 osób zostaje rannych na skutek aktów przemocy, których motywem jest nienawiść rasowa. Liczba ta z roku na roku rośnie. Statystyka nie podaje pełnej skali przemocy na tle etnicznym i rasowym. Liczbę ofiar należy liczyć w tysiącach.


Jednym z miejsc gdzie w ostatnich latach dochodzi do notorycznych wybuchów agresji wobec Romów jest Iskitim, miasto w obwodzie Nowosybiryjskim. Dochodziło tam już kilkukrotnie do podpalenia domów zamieszkanych przez Romów, w czego wyniku uległy one uszkodzeniu, ponadto w wywołanym pożarze śmierć poniosła 8 – letnia dziewczynka. Sova twierdzi, że lokalna policja określiła grupę która dokonała podpaleń mianem piromanów, nie podejmując wobec niej jednak żadnych działań.


Oficer miejscowej policji zasugerował, że miejscowa społeczność podejrzewała Romów o handel narkotykami. Władze w obwodzie otwarcie powiązały Romów z lokalnym handlem narkotyków.


„Niestety nie jest możliwe wykluczenie czynnika etnicznego w naszej pracy” powiedział deputowany, szef regionalnej i federalnej komisji antynarkotykowej, jak cytuje Izvestia.


„My nawet utworzyliśmy specjalny departament cygański w naszej organizacji. To nie nasza wina, że taka jest rzeczywistość. Gdybyśmy nie brali tego pod uwagę to byłaby to oznaka naszego nieprofesjonalizmu. – powiedział Dymitriyev.


Według raportu prasowego, Dymitriyev stwierdził że: „z bardzo niewielkimi wyjątkami”, jedyni Romowie w obwodzie którzy nie handlują opium to ci którzy dealują heroinę.


W całym kraju media kreują patologiczny wizerunek Romów. Cały czas w środkach masowego przekazu toczy się kampania nienawiści i oszczerstw wobec tej mniejszości. Doskonale podsumowuje to zdanie M. Bessonowa „Jeśli by wierzyć naszym gazetom to naród cygański składa się wyłącznie z złodziei, handlarzy heroiną, wróżek-oszustek i artystów teatru Romen”.


Niektórzy obrońcy praw człowieka uważają że udział Romów w handlu narkotykami jest bezpośrednim rezultatem niebywale nierównego traktowania ich przez władzę. Żyjący w pogarszających się warunkach Romowie mogą jedynie liczyć na nienawiść i ignorancję skierowaną w ich stronę, nie tylko ze strony ekstremistów, ale również niektórych urzędników państwowych.


„Władze rosyjskie kultywują wizerunek Romów jako naród przestępców” mówi działacz Ruslan Linkov. Linkov oskarża kontrolowane przez władze państwowe media i władze lokalne o przypisywanie „czysto kryminogennego zachowania” mniejszości romskiej. Co gorsza twierdzi on, że policja i służby bezpieczeństwa chętnie dołączają się do praktyk demonizujących Romów, a nawet przymuszają ich do handlu narkotykami.


Ci spośród oficerów policji i służb bezpieczeństwa którzy patronują organizacją przestępczym i mafią narkotykowym zmuszają Romów do handlowania narkotykami, „to biznes do którego są oni stworzeni” mówi policja. Wobec osób które chcą zrezygnować z współpracy, a także tych Romów którzy pragną wyjść z tego biznesu fabrykuje się oskarżenia, zastrasza a nawet torturuje”, Linkov mówi „wizerunek stworzony wokół Romów ma za zadanie uzasadnić społeczne wykluczenie Romów i wyrzucenie ich poza nawias społeczeństwa rosyjskiego. Pracodawcy nie zatrudniają ich, karetki pogotowia nie przybywają na ich wezwanie, szkoły nie akceptują ich dzieci.


Linkov argumentuje, że stwierdzenie ludobójstwo nie jest zbyt mocnym słowem dla sposobu w jaki władze rosyjskie traktują Romów.


Dla Kulayeva, wielu polityków wykorzystuje wizerunek Romów jako przestępców do uzyskania poparcia istotnej części rosyjskiego elektoratu, w którym nastroje nacjonalistyczne są ciągle silne. Kandydaci do urzędów na niektórych terenach przekonują swoich wyborców, że to biała większość najbardziej zasługuje na dominacje w społeczeństwie rosyjskim, mówi Kulayeva.


Kulayeva wskazuje na miasto leżące na północy Rosji – Archangielsk jako jedno z najbardziej jaskrawych przykładów kolizji interesów z społecznością romską. Miejscowe władze próbowały wyeksmitować ponad 100 Romów z ich dotychczasowych miejsc zamieszkania, mimo tego, że sami Romowie twierdzili, że otrzymali od miasta prawo do legalnego pobytu w 2004 roku.


„Rosyjskie społeczeństwo staje się coraz bardziej nacjonalistyczne. Nawet politycy partii centralnych szermują wartościami narodowymi, podkreślając wielkie znaczenie rosyjskiego nacjonalizmu i patriotyzmu. W konsekwencji tego, społeczeństwo staje się coraz bardziej nacjonalistyczne nie tylko na płaszczyźnie politycznej, ale także w życiu codziennym” – twierdzi Kulayeva.


Marek Isztok