Marek Isztok, Przeszłość nieznana


 

Czy jakaś wspólnota ludzka może istnieć i trwać zatraciwszy pamięć o swojej przeszłości? Czy może pretendować do miana narodu nie mając własnej pisanej historii? Odpowiedź nasuwa się właściwie jednoznaczna, a mianowicie - nie. Są jednak wyjątki od tej reguły i takim doskonałym przykładem są Romowie.

 

Większość narodów europejskich by przetrwać musiała dokonać transformacji rodów w ludy, ludów w narody, by w ostatecznym etapie zbudować państwa- abstrakcyjny gwarant przetrwania w tym świecie. Romowie nigdy nie przebyli tej drogi, a mimo to przetrwali i trwają nadal. Jest to fenomen absolutny i zjawisko bezprecedensowe w dziejach świata. Ta nieznajomość własnej przeszłości jest wynikiem nie tylko braku posiadania własnego języka literackiego, ale również stosunkiem Romów do przeszłości i czasu w ogóle.

 

Dla Romów najważniejsza jest teraźniejszość, chwila i radość jej przeżywania – swoista nadinterpretacja czasu do tu i teraz. Przeszłość jest tylko dokonaną czynnością, która odeszła i już nie wróci i tym samym nie jest warta by utrwalać ją w pamięci. Nie oznacza to, że Romowie żyli „poza historią”, gdyż stanowili jej integralną cząstkę. Historia obeszła się z nimi w niesłychanie okrutny sposób, bardzo boleśnie ich doświadczając; czego przerażającą kulminacją była tragedia holocaustu, w czasie którego „machina śmierci” uruchomiona przez obłąkanych z nienawiści nazistów omal nie unicestwiła ten biedny lud. Przeszłość Romów to wielka „rzeka krwi i łez” w której odbija się wiele sumień ludzkich i jest świadectwem hańby rodzaju ludzkiego w tym również chrześcijan. Niestety w powszechnej świadomości ludzkiej jest to „zapomniana rzeka”. Lud który doznał tyle cierpienia, bólu i upokorzenia od innych narodów i społeczności na przestrzeni swych dziejów być może świadomie „wyparł się” swojej przeszłości i ja odrzucił. Zachowanie pamięci o tak strasznej przeszłości nie pozwalałaby im na radość z życia w teraźniejszości i przyszłości. Czyż każda istota ludzka nie stara się zapomnieć o traumatycznych przeżyciach jakich doświadczyła i wszystko co złe i bolesne odepchnąć w niebyt niepamięci. Jest to naturalny odruch ludzki, uruchamiający mechanizm obronny przed bólem i cierpieniem. Nikt nie chce pamiętać o rzeczach, które go boleśnie doświadczyły, a wręcz przeciwnie chce o takim zdarzeniu jak najszybciej zapomnieć.

 

W przypadku Romów mamy do czynienie z rozszerzeniem tego jednostkowego mechanizmu na całą zbiorowość tworzącą grupę etniczną. Z drugiej strony nie posiadanie zbiorowej pamięci o własnej przeszłości, nawet najbardziej tragicznej nie pozwala na wytworzenie świadomości własnej tożsamości danej grupy ludzkiej, nie cementuje członków danej wspólnoty wokół własnej i wspólnej przeszłości, nie pozwala na konfrontowanie dawnych wydarzeń z teraźniejszością, wyjaławia i zubaża daną wspólnotę. Wszystko to powoduje, że brak jest wspólnych „odnośników przeszłości” grupujących członków wspólnoty takich jak bohaterowie etniczni, daty i miejsca bitew, wydarzenia, miejsca i przedmioty otoczone specjalną czcią i pamięcią przez większość członków danej grupy ludzkiej. Romowie są pozbawieni takich „odnośników” jak i pozostałych fundamentów składających się na naród i jego tożsamość tj. własne terytorium i dążenie do jego przywłaszczenia i obrony, dążenie do ustanowienia wspólnej władzy, wspólna tradycja i „wierność przodkom”, sankcjonowanie swoich praw do danego terytorium i do władzy nad nim przez przeszłe wydarzenia zarówno mityczne jak i faktyczne, wielka rola genealogii oraz ciągłość historyczna. Romowie nie tylko nie posiadają własnej, wspólnej i pisanej historii oraz swojego terytorium, ale również całkowicie zatracili pamięć o nim. Chyba nigdy nie dowiemy się dlaczego do tego doszło. Czy to wszystko świadczy o tym, że Romowie nie są narodem i nie mają prawa pretendować do tego miana? Uważam że odpowiedź jest negatywna i Romowie jeśli jeszcze nie SA narodem to na pewno są już na drodze jego tworzenia.

 

Mimo braku własnej historii i wspólnego terytorium posiadają coś co można nazwać wspólnym terminem „cygańskość”. W jej ramach jej członkowie mimo dzielących ich różnić są w stanie się rozpoznać, zidentyfikować i porozumieć. Tożsamość Romów nigdy nie była określana przez historię, lecz zbudowana jest na płaszczyźnie kultury. Tożsamość ta „wypływa” z samej istoty cygańskości czyli bycia Romem pośród otaczającego świata gadźiów. Od czasu przybycia do europy by móc przeżyć Romowie jak lud-nomadów musieli posiąść umiejętność dostosowania swoich usług do potrzeb danej ludności na określonych terytorium. Czynnikiem wiążącym dla Romów nie było terytorium, lecz zapotrzebowanie ludności danego terytorium na ich usługi i to determinowało trasy ich wędrówek i ewentualne decyzje o ich pobycie na danym obszarze. Nie łączyło się to z zakorzenieniem jakiś głębszych więzi z danym terenem. Była to więź czasowa pozbawiona elementów symbolicznych. Romowie dla zachowania własnej tożsamości i przeżycia byli zmuszeni do wykształcenia zdolności szybkiego przystosowania się do coraz to innych i odmiennych społeczności i kultur oraz różnorodnych warunków środowiskowych. Opanowanie tych umiejętności a nie kultywowanie pamięci o przeszłości decydowało o trwaniu i utrzymaniu swojej odrębności.. Cygańskość bardzo silnie wiązała się ze specyficznym stylem życia i funkcjonowania na pograniczu dwóch światów- własnego, małego i zamkniętego oraz obcego zmiennego, wielkiego i wrogiego. Prześladowania i ustawiczne represje sprawiły, że zacieśniały się więzy solidarności między poszczególnymi członkami grup cygańskich. Więzi społeczne są istotnym elementem romskiej tożsamości.

 

Romowie początku XXI wieku muszą podjąć wysiłek na rzecz dokumentowania swoich dziejów dla potomnych. Zakopanie przepaści historycznej już nie nastąpi chyba nigdy, ale zapoczątkowana już kilkadziesiąt lat temu próba pisania własnej historii winna być kontynuowana. Nieznajomość romskiej historii jest na pewno bolesna, ale zmusza do skupienia się na zintensyfikowanym działaniu na rzecz przezwyciężenia wewnętrznych podziałów i dążenia do utworzenia narodu romskiego w skali globalnej oraz wspólnego języka literackiego. By trwać Romowie są skazani na przekazywanie kolejnym pokoleniom, jak najwięcej wiedzy o ich kulturze i tradycji oraz otaczającym świecie, tak aby w przyszłości przestali być oni przedmiotem, a stali się podmiotem historii. „Wiedza to drugie słońce dla ludzi” szczególnie o naszej przeszłości to uniwersalne przesłanie jest aktualne nie tylko dla Romów, ale dla nas wszystkich przedstawicieli gatunku ludzkiego.

 

----------------------

Marek Isztok (1979) - historyk, publicysta, absolwent UJ, publicysta zajmujący się tematyką społeczną, w szczególności mniejszością romską. Autor artykułów i esejów poświeconych Romom, które ukazały się m.in. w „Jednocie", „Pro Memorii", „Dialog-Pheniben". Współpracuje m.in. z Romskim Instytutem Historycznym, Uniwersytetem Limerick, międzynarodowymi organizacjami romskimi z Hiszpanii i Wielkiej Brytanii m.in. Article12, Federacion Maranatha.