Prawa człowieka dzisiaj


 

Przed kilku laty napisałem krótki, pięciostronicowy zestaw refleksji noszący tytuł „Prawa człowieka – zagrożenia i drogi urzeczywistniania”.

W jego zakończeniu wysunąłem sugestię opracowania powszechnego podręcznika praw i obowiązków człowieka, zdając sobie sprawę, że jest to zadanie niemożliwe i konieczne zarazem.

Dzisiaj myślę, że można by skromnie zacząć od przedstawienia opinii kilku reprezentantów judaizmu, chrześcijaństwa i islamu na temat tych praw i obowiązków, opinii, które mogłyby posłużyć dla pracy nad przyszłym gruntowniejszym zestawem. A doraźnie mogłyby posłużyć także dla styczniowego „Tygodnia Jedności”. Zatem proszę o lekturę i refleksje.

PRAWA CZŁOWIEKA – ZAGROŻENIA I DROGI URZECZYWISTNIANIA

Zaczynam te rozważania od wyliczenia podstawowych zagrożeń aby nie oderwać się od rzeczywistości, nie wpadać w naiwny optymizm ani teoretyzowanie unikające konfrontacji z brutalną rzeczywistością.

Naga nienawiść

Od drugiej Wojny Światowej minęło już przeszło pół wieku, ale jest ona stale obecna – jeśli nie w świadomości to w podświadomości wielu ludzi. Była bowiem wyrazem nagiej nienawiści, ostentacyjnego nie tylko odrzucenia jakichś praw człowieka lecz odmowy uznania człowieczeństwa milionów ludzi. Wprowadzona została kategoria podludzi, niegodnych istnienia.

Owszem, w starożytności miewano wątpliwości czy niewolnicy mają duszę, a szlachetny obrońca amerykańskich Indian, Las Casas, miał podobne wątpliwości w odniesieniu do czarnych mieszkańców Afryki. Ale nigdy nie były one kojarzone z ideologią nienawiści i zamiarem totalnej eksterminacji owych „podludzi”.

Ideologia ta spowodowała coś w rodzaju trzęsienia ziemi – zburzony został świat jakiegoś porządku, jakichś reguł, jakichś norm. Niewyobrażalne stało się banalną codziennością.

Nazizm został potępiony i odrzucony, ale możliwość tego rodzaju katastrofy drzemie w podświadomości, zwłaszcza, że pojawiają się młodzi adepci tej ideologii. Oraz terroryzm, który ociera się o jakiś satanizm, czyli praktyczny kult zła – chociaż ma zupełnie inne motywacje.

Totalne kłamstwo

Drugi system totalnej ideologii, komunizm, trwał o wiele dłużej (a nawet jeszcze trwa) i oddziaływał na znacznie szersze kręgi ludzi. Jego cechą charakterystyczną było totalne kłamstwo. Zmienił on koncepcję prawdy – prawdziwa była ideologia, a nie rzeczywistość, która stawała się poniekąd nielegalna – a zatem likwidowano nawet socjologię jako naukę o społecznej rzeczywistości. Zdaniem rosyjskiego filozofa, Julija A. Szrejdera, doprowadziło to do „katastrofy antropologicznej”.

System ten upadł i zrodził praktyczny nihilizm lub „partyjno-kapitalistyczny nacjonalizm”, dziwoląg uprzednio niewyobrażalny, doraźnie nawet skuteczny, ale prowadzący do nowego kryzysu, jeśli nie rewolucji zbuntowanych jednocześnie przeciwko komunizmowi i kapitalizmowi.

Totalny relatywizm

Dzisiaj pojawia się zupełnie inne zagrożenie – w niektórych kierunkach filozoficznych i kulturowej praktyce neguje się możliwość prawdy mającej jakiś transcendentny i powszechny charakter, uznaje się tylko niezobowiązujące indywidualne opinie i pożyteczne informacje. To jest innego rodzaju kulturowy wstrząs, do którego dochodzi praktyczny kult zmienności jako jedynej wartości stałej. Ma to swoje konsekwencje nawet w odniesieniu do poczucia własnej tożsamości, a zatem rozwoju i odpowiedzialności.

Obecna sytuacja ludzkości domaga się zrozumienia i praktykowania dobra wspólnego, opartego o zasadę solidarności, w rzeczywistości natomiast mamy do czynienia z dominacją gospodarczej konkurencji, podniesionej do rangi ideologii. Ma to szczególnie niebezpieczne skutki wtedy, gdy potencjał ekonomiczny międzynarodowych gospodarczych korporacji jest znacznie wyższy niż wielu państw. W praktyce prowadzi to do zakwestionowania roli państwa jako strażnika dobra wspólnego.

Mamy więc sytuację paradoksalną – nie ustały zagrożenia praw człowieka ze strony rządów wielu państw, a równocześnie coraz częściej martwimy się, że państwa są za słabe…

Jakimi drogami możemy szerzyć rzeczywiste uznawanie praw człowieka? Kto może to robić?

Dialog i współpraca ludzi religijnych

Trzeba się najpierw zwrócić do tych, którzy z natury powinni być wrażliwi na godność człowieka, wynikająca z jego związku z Bogiem – zatem do wyznawców religii monoteistycznych, judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Oni pierwsi powinni być wrażliwi na wyjątkowy status człowieka, a zatem na jego prawa i obowiązki, powinni być odporni na praktyczną likwidację prawdy i szerzenie się pluralizmu chaotycznego i relatywistycznego.

Czy to jednak nie utopia? Przecież przez wieki rozdzierały ich konflikty i toczyli wojny, a w czasie pokoju nie byli wolni od pogardy i dyskryminacji.

To prawda, ale od pewnego czasu rozwija się proces odwrotny, rośnie świadomość konieczności ich współpracy – dla ratowania człowieka i cywilizacji. Przykładem może być „Deklaracja Europejska Chrześcijan, Żydów i Muzułmanów”, podpisana w 2003 roku przez przedstawicieli Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów oraz Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów:

Chcemy budować społeczeństwo, w którym nikt nie będzie opuszczony, obojętny na los innych, chcemy rozwijać dialog i współpracę

Chcemy rozwijać demokrację opartą o równe prawa i możliwości pełnego udziału każdego człowieka we wszystkich sferach życia

Chcemy wychowywać ludzi przywiązanych do swoich społeczności lokalnych, do wspólnot narodowych i do wspólnej Europy

Chcemy budować Europę, w której cenione będą wszystkie kultury oraz nastąpi powszechne uznanie podstawowych wartości zawartych w Dekalogu.


Sądzę, że podobnych inicjatyw jest wiele, brakuje jednak o nich informacji – oraz ich współpracy.

Strony: 1 2 Następna »