Australia

Powierzchnia - 7 692 030 km2


Ludność - 19,1 milionów (grudzień 1999) w tym około 300 tys. Aborygenów


Stolica - Canberra (309 tys.)


Największe miasta - Sydney (4 mln), Melbourne (3,4 mln), Brisbane (1,6 mln), Perth (1,3 mln), Adelaide (1,1 mln)


Gęstość zaludnienia - 2,5 osoby/km2


Podział administracyjny - sześć stanów (Queensland, Nowa Południowa Walia, Victoria, Tasmania, Południowa Australia, Western Australia) i dwa terytoria (Terytorium Północne i Terytorium Stołeczne)


Religia - chrześcijanie 70% (w tym katolicy 26%, anglikanie 22%, unitarianie 10%, pozostali 12%), bezwyznaniowcy i niewierzący - 17%, spośród wyznawców religii niechrześcijańskich najliczniejsi są muzułmanie i buddyści (po około 200 tys.)


Polonia - około 150 tys., w tym 65 tys. na co dzień mówiących po polsku.

 


 

Tak jak amerykańskim Indianom, tak i australijskim Aborygenom biały człowiek przyniósł zagładę. Dopiero dziś, po upływie wieków, zaczęto o tym głośno mówić i zastanawiać się nad formami zadośćuczynienia. Zaniepokojona tym część białych zareagowała obawami, iż tubylcy będą chcieli odebrać im ziemię, którą uprawiają od pokoleń. Tak na strachu i uprzedzeniach powstał używający rasistowskiej retoryki ruch polityczny skupiony wokół Pauline Hanson, która zręcznie kanalizując nastroje białych farmerów, założyła partię polityczną One Nation (Jeden Naród).

Australia - dziwny twór powstały z wymieszania pierwiastków europejskich z wschodnioazjatyckimi. Znaleźć tu można wszystko i wiktoriańską architekturę, tradycyjnie konserwatywną brytyjską mentalność, czasami po wiktoriańsku pruderyjną oraz obłąkańczo kosmopolityczną, liberalną i postępową Australię. Taka ona jest - szaleńczo tolerancyjna, politycznie poprawna i jednocześnie zacofana i zaściankowa. Także wspaniała. Można tu znaleźć wszystko, łącznie z królikami i wielbłądami niegdyś przywiezionymi z kontynentu.

 

Australijczycy są potomkami brytyjskich więźniów imperium, Polakami, Włochami, Grekami, Szwedami, Serbami, Koreańczykami, Wietnamczykami, Chińczykami. Wszyscy poza Aborygenami są imigrantami (przymusowymi lub dobrowolnymi). Jakże to innna koncepcja narodu niż europejska. Czy w ogóle jest to naród? Czy wyczerpuje pojęcia zawarte w definicjach z podręczników? Jest znacznie bardziej zróżnicowany niż amerykański, choć miałem wrażenie, że to już nie jest możliwe.

Posiadają dumę narodową i poczucie patriotyzmu australijskiego, choć jednocześnie czują się Chińczykami, Grekami czy Włochami. Czy kiedyś będzie tak samo w zjednoczonej Europie? Wydaje się, że dotychczasowe, zrodzone na gruncie romantycznych idei Wiosny Ludów pojęcie narodu wyczerpało w Europie możliwości swojej formuły i przyszedł czas na przewartościowania i zmiany.

 



Opr. Marek Tobolewski