W Tahyie Maskan PAH prowadzi tylko kursy muzyczne, plastyczne i z kaligrafii. Prowadzimy tu mniej kursów, ponieważ chłopcy mogą wychodzić poza sierociniec i szukać innych możliwości. Chłopcy uwielbiają jednak naszych nauczycieli kaligrafii i muzyki, ponieważ oni naprawdę chcą ich czegoś nauczyć. Proszą o więcej kursów, także angielskiego i obsługi komputerów, a nawet kursy szycia. Przede wszystkim jednak zależy im na nauce biologii, chemii, matematyki i fizyki. Żeby dostać się na uniwersytet trzeba wiedzy albo znajomości. Tego drugiego dzieci z sierocińca nie mają. Pozostaje im tylko nauka.

 

W centrum i na prowincji

 

Afganistan ma największy procent dzieci w wieku szkolnym na całym świecie, to 1/5 populacji. Pomimo ogromnego sukcesu akcji powrotu do szkoły (tuż po upadku rządu Talibów do szkół uczęszczało 775 tys. dzieci, od marca 2002 do grudnia 2005 dołączyło do nich jeszcze ok. 5 mln dziewcząt i chłopców), nadal ok. 2 mln potencjalnych uczniów nie bierze udziału w lekcjach. Chłopcy, którzy ukończyli 12 lat i nie chodzili do szkoły podstawowej z powodu wojen, mogą teraz wznowić naukę, dziewczęta w tej samej sytuacji nie maja już tej szansy, dla nich jest za późno. Zaledwie 34% Afgańczyków w przedziale wiekowym od 15 do 24 lat potrafi czytać i pisać, w tym 50% mężczyzn i 18 % kobiet. Te liczby świadczą o tym, jak bardzo edukacja jest potrzebna w Afganistanie. W kraju jest już ponad 8,5 tys. szkół, jednak tylko mniej niż połowa ma do dyspozycji własne budynki. 80% uczniów uczęszcza do pierwszych czterech klas. Reprezentują one nową generację, która marzy o lepszej przyszłości, chce zdobyć wykształcenie i dobry zawód, być w przyszłości przywódcami kraju.

A jednak, mimo tak wielkiej potrzeby i woli młodych ludzi, w niektórych regionach kraju szkoły są zamykane, nauczyciele, zwłaszcza kobiety, zastraszani, dostają listy z pogróżkami. W czasie sześciu miesięcy – od stycznia do lipca 2006 roku – sam tylko UNICEF zarejestrował 99 ataków na szkoły, nauczycieli i uczniów. To sześć razy więcej niż w tym samym okresie w 2005 roku. Ataki mają różne formy: ostrzały, jedenaście eksplozji, spalenie pięćdziesięciu szkół i trzydzieści siedem przypadków gróźb kierowanych przeciwko szkolnym i lokalnym społecznościom. Co robić: narażać dzieci czy pozostawiać je w domu? Uczniowie boją się chodzić do szkoły, boją się zamachów bombowych, także zamachowców samobójców. Sześcioro dzieci zginęło w wyniku takich ataków. Zagrożenie to realne jest przede wszystkim na południowych i południowo-wschodnich terenach Afganistanu. Z obawy przed atakami około 330 szkół koedukacyjnych, głównie w południowych prowincjach: Kandahar, Zabul i Helmand, zostało zamkniętych. W rezultacie ok. 200 000 uczniów pozbawiono możliwości nauki.

W szkole plastyczno-muzycznej w Kabulu, którą w 2003 roku odbudował PAH, uczy się kilkunastu uczniów z południa. W swoim miejscu zamieszkania dziś już nie mogliby zdobywać wykształcenia. Kabulska placówka to jedyna tego typu szkoła w Afganistanie, jej absolwenci będą „odbudowywać” kulturę afgańską tępioną w czasach Talibów. Pamiętam ten podziurawiony kulami budynek, bez dachu, martwy i groźny. Teraz w szkole hałasują trąbki, bębny, słychać lekcje solfeżu, gry na gitarze. W salach plastycznych też wrze praca, są klasy kaligrafii, malarstwa, rysunku i miniatur oraz rzeźby. Szkoła żyje, rozwija się, uczy się w niej 262 uczniów. Siedem z nich to dziewczynki.

W jednej z klas trzech chłopców gra dla nas na gitarze muzykę afgańską, potem melodie z filmu Ojciec chrzestny. Jeden z nich, Sulejman Sbaher ma 18 lat. Przed nim jeszcze dwa lata nauki, marzy o uniwersytecie, chce być artystą muzykiem. Mówi, że w szkole nie ma dobrej gitary. Dobra gitara kosztuje 100 dolarów, a jeszcze lepsza, japońska, aż 200. Sulejman gra w afgańskiej Orkiestrze Radia i TV. Orkiestra ta została stworzona przez nauczyciela z tej szkoły, w jej skład wchodzi siedemdziesiąt osób, uczniów i nauczycieli. Przechodzimy do klasy, gdzie dziewięcioro uczniów rysuje z modela. Spotykam tam nauczyciela, którego pamiętam jeszcze z wizyty w „starej” szkole. Ghulam Mustafa Rashid pokazywał mi podczas tamtego spotkania zeszyt z notatkami uniwersyteckimi, z których korzystał jako pomocy naukowej. I do dzisiaj się to nie zmieniło. Nie mają żadnych książek o historii malarstwa lub do nauki rysunku. Rozmawiam z uczniami: Fereste najbardziej lubi malować miniatury, Amina uczy się grać na pianinie, Muldhtar w przyszłości chciałby być nauczycielem plastyki w tej w szkole. Każde z nich ma ambitne plany, wyrwali się z małych miejscowości, biednych rodzin, szansę dał im talent.