I tak, podróż geograficzna niemal za każdym razem zamienia się w wędrówkę w czasie, wiodąc czytelnika do wielu, zdaniem pisarza bardzo istotnych okresów, ludzi i wydarzeń. Przeszłość staje się teraźniejszością, teraźniejszość poszukuje przyszłości. Nie jest to jednak przyszłość byle jaka, nie sprowadza się do konsumpcyjnych haseł lepszego bytu, ani do fanatycznego poświęcenia życia jednemu celowi (np. walki z demonicznym Zachodem). Sardar poszukuje przyszłości mogącej dać ludziom siłę i nadzieję, zakorzenionej w tradycji i otwartej na zmiany i ewolucję. Przyszłości, która pozwoli muzułmanom stawić czoło trudnym sytuacjom, w jakich znalazła się ich społeczność, rozdzielona wieloma różnymi granicami, wydana na łup wielkoformatowej polityki imperiów.

Często zdarza się jednak, że droga zaprowadza go na krawędź przepaści, w świecie wypełnionym skrajnościami i czarno-białymi scenariuszami postrzegania zachodzących zjawisk. Z jednej strony krawędź otchłani nasycona jest upartym i bezkrytycznym nawracaniem ludzi na islam, rozumiany jako zbiór zakazów, nakazów, restrykcji i ograniczeń, źródło agresji i nienawiści. Głoszący te idee ludzie charakteryzuje jedna cecha – nigdy nie mają wątpliwości. Ich interpretacja Świętej Księgi jest jedynie słuszna, najdoskonalsza i prawdziwa. W swej argumentacji powołują się na tradycję i interpretacje średniowiecznych komentatorów (imamów al- Bukhariego, Muslima, Malika). Tymczasem dla Sardara lektura tych dzieł prowadzi do zupełnie przeciwstawnej refleksji. Umysły tych wielkich uczonych były jego zdaniem znacznie bardziej otwarte na otaczający je świat, który niezależnie od czasów zawsze pozostawał pełen nowych wyzwań [17]. Innym, bardzo istotnym podejmowanym przez Sardara problemem, jest zagadnienie prawa muzułmańskiego - szariatu. Pisarz krytykuje muzułmanów za uświęcenie kodeksu na równi z Koranem, bez uwzględnienia różnicy w czasie, jaki upłynął między epoką, w której owe zapisy powstały, a współczesnością [18]. Różnica w upływie czasu zdaje się być niedostrzegalna także dla większości desperacko oddanych sprawie fundamentalistów. Obrazowo mówi o tym fragment poświęcony wizycie Sardara w obozie mudżahedinów w Pakistanie. Ziauddin zostaje zagadnięty przez jednego z młodych ludzi:

- Czy jesteś dobrym muzułmaninem?- Jestem muzułmaninem – odpowiedziałem – nie mam tylko pewności jeśli chodzi o słowo dobry.- Jeśli jesteś muzułmaninem, to dlaczego nie nosisz brody?- Ponieważ posiadanie brody nie jest konieczne by być muzułmaninem.- To jest Sunna, tradycja Proroka. Jeśli ktoś nie podąża za tradycją Proroka nie jest muzułmaninem.- To dlaczego nie jeździsz na wielbłądzie?Moja odpowiedź zaskoczyła go.- Co przez to rozumiesz?- Jeżdżenie na wielbłądzie to też Sunna. Prorok spędził znaczną część swojego życia podróżując na wielbłądzie.- Ale dziś mamy samochody i autobusy.- Cóż – odpowiedziałem – jeśli w tamtych czasach byłyby dostępne odpowiednie narzędzia, jestem przekonany, że Prorok byłby ich używał.Spojrzałem na niego próbując dostrzec cień uśmiechu. Spuścił wzrok i milczał. (…)
- Wiele rzeczy, które czynił Prorok były produktem jego czasów. Nie uważam ich za najważniejszą część Sunny. Myślę, że sens Sunny zlokalizowany jest raczej w duchu, jaki promował. Duchu wielkoduszności, miłości, tolerancji, w chęci wybaczania tym, którzy go prześladowali, w szacunku i oddaniu, jakie okazywał ludziom w podeszłym wieku, dzieciom i odsuniętym na margines społeczny, w jego trosce o sprawiedliwość, równość i uczciwość, w jego dociekliwości, pragnieniu zdobywania wiedzy i w krytycyzmie – to jest tradycja, za którą powinniśmy podążać.- Kim jesteś? – wykrzyknął ze złością uczeń – by mówić co jest, a co nie jest Sunną? Nie masz nawet brody.
[19]

Na brak wątpliwości i co gorsza nieumiejętność krytycznego myślenia cierpi również wielu adorowanych muzułmańskich intelektualistów. W rozdziale poświęconym swej działalności jako redaktor czasopisma Inquiry i współorganizator wielu konferencji, Sardar opisuje swoje spotkanie z popularnym w latach 70 i 80 intelektualistą, Palestyńczykiem z pochodzenia Isamilem Raji al- Faruqim. Charyzmatyczny mówca, al-Faruqi fascynował wiele umysłów propagując ideę islamizacji dyscyplin naukowych. Świecki Zachód - jego zdaniem - ze swoim uwielbieniem dla nauki w imię idei postępu i rozwoju cywilizacji doprowadził do rozdarcia między człowiekiem i naturą, podczas gdy islam głosi jedność z naturą. Zachód jest również winien rozdźwiękom w świecie muzułmańskim, tryumfowi idei nacjonalizmu nad muzułmańską ummą. Dlatego najlepszym lekarstwem na wszystkie bolączki muzułmańskiego Wschodu było, zdaniem al- Faruqiego, wypracowanie akademickich podręczników dostosowujących naukę do przesłania islamu. Krytykując tą koncepcję Sardar wskazuje na niemożność utożsamienia Prawdy, płynącej z objawienia z wiedzą, która z natury swej musi sprzyjać otwarciu na świat zewnętrzny. Jego odpowiedzią jest pomysł wypracowania niezależnych muzułmańskich dyscyplin biorących swe źródło w rzetelnej znajomości własnej tradycji, pozwalających na opisanie świata widzianego oczyma muzułmanina, ale nie zamkniętego na inne obszary wiedzy, otwartego na znajomość innych tradycji i kultur.[20]