Podróż autora-narratora, Ziauddina Sardara, staje się swojego rodzaju wypełnieniem przykazań rodziców. Nie jest to jednak posłuszeństwo wynikające z nakazu tradycji, powagi i szacunku dla rodziców, ale, jak się zdaje bardziej intuicyjne dążenie do realizowania przekazanych mu przez nich darów: z jednej strony dobroci, ogromnego ciepła i miłości, z drugiej zaś umiejętności krytycznego myślenia, przenikliwości i roztropności.

Dalsza droga wiedzie go w kierunku różnych działających w Wielkiej Brytanii muzułmańskich ugrupowań i reprezentujących je ludzi (Tablighi, FOSIE – Federation of Students Islamic Socjety in UK [7]), a także ruchów muzułmańskich powstałych na postkolonialnym Wschodzie: jak Jamaat-e Islami, założoną w 1941 roku przez Maulanę Sayyid Abulala Mawdudiego w Pakistanie, czy Muslim Brotherhood, powstałą w 1928 roku w Egipcie, założoną przez Hassana al-Bannę [8]. Czasem są to spotkania zabawne (działacze grupy Tablighi) [9], czasem owocują wieloletnimi znajomościami i przyjaźniami (FOSIE), innym znów razem fascynują, pozwalając na głębsze poznanie otaczającego świata[10]. Dla czytelnika przystanki te stają się źródłem elementarnej informacji na temat każdego ugrupowania. Krytyczny umysł i niechęć do poddawania się kultowi jednostki, z jakim Sardar tak często się styka, zmuszają go wielokrotnie do odrzucenia proponowanej przez nich wizji Raju – zdefiniowanego raz i na zawsze, jako idei określonej przez jednoznaczną i absolutystycznie rozumianą interpretację Świętej Księgi i tradycji.

Nie znajdując odpowiedzi i satysfakcji w postkolonialnych ruchach i politycznie zaangażowanych ugrupowaniach, Ziauddin zwraca się w kierunku mistycyzmu, muzułmańskiego sufizmu, najpierw studiując jego historię, poznając suficką tradycję, a następnie stykając się z mistykami – emigrantami, propagującymi swą naukę na Zachodzie. Lata 70- te w Europie Zachodniej są okresem rozpowszechnionej mody na sufizm, większość uczniów stanowią Europejczycy zafascynowani myślą i praktykami mistycznymi. Są swojego rodzaju uciekinierami, nie akceptującymi otaczającej rzeczywistości. Młody Ziauddin poznaje otoczenie cypryjskiego sufiego – szejka Nazima Adil-Haqqani, a następnie Abdula Nadira – Skota, zafascynowanego islamem i nauczaniem marokańskiego szejka Sayedina. Jednak już wkrótce zaciekawienie zmienia się w dystans, gdyż Sardar dostrzega w ich nauce obojętność na ludzi i egoizm, a także czerpanie korzyści majątkowych i uwielbienie dla własnej osoby objawiające się przyzwoleniem na kult jednostki. Niejednokrotnie prowadzi to wielu młodych ludzi do uzależnienia od szejka. [11] Próbując zweryfikować swoje europejskie doświadczenia Sardar udaje się do Fezu i Konyi, które oprócz kontaktu z tamtejszymi mistykami pozwalają mu zetknąć się po raz pierwszy ze zwykłymi ludźmi, mieszkańcami Wschodu. Prawdziwą iluminacją staje się dla Sardara nie udział w mistycznym obrzędzie, ale obserwacja pracy starego rzemieślnika, osiągającego medytację i zapomnienie, ucieczkę od rzeczywistości i kontakt z Bogiem poprzez zwykłą konieczność pracy i tworzenia, dzięki wykonywaniu czynności, przekazanej mu przez pokolenia przodków [12]. Tak rozumiany mistycyzm stać się może częścią życia i zadaniem do spełnienia dla każdego muzułmanina.

Kontynuacją tych obserwacji i wnioskiem wynikłym ze studiowania Al-Ghazalego, i jego rozumienia podróży, jako podstawowego elementu kształtującego przekonania, jest dalsza wędrówka przez muzułmańskie kraje Bliskiego Wschodu. Towarzyszy mu dociekliwość, ironia i poczucie humoru, lecz przede wszystkim otwartość na zwykłego człowieka, tzw. przeciętnego muzułmanina. Raz jest to zaangażowany w przemiany we własnym kraju student Reza w Iranie [13], a innym razem handlarz schowany wśród staroci małego sklepiku, pielęgnujący swój zakurzony świat - jednocześnie wyrażając tym swój sprzeciw wobec narzuconego przez państwo reżimu (Irak, Syria) [14]. W podróży muzułmanina po Wschodzie nie może zabraknąć oczywiście pielgrzymki. Obszerny fragment (dwa rozdziały) [15] poświęcony jest podróży pisarza do Arabii Saudyjskiej. Oprócz opisu tradycyjnej pielgrzymki, którą Sardar odbywa kilkukrotnie i w różny sposób (również pieszo) wątek ten zawiera bardzo ważne refleksje na temat przemian zachodzących w tym kraju w drugiej połowie lat 70tych, które prowadzą do zniszczenia tradycji i unifikacji życia religijnego w imię wahabickiej myśli i zafascynowania nowoczesnymi technologiami. Tragicznie zabawna opowieść o opuszczaniu kraju i oczekiwaniu na wydanie wizy na wyjazd z Arabii Saudyjskiej prowadzi do refleksji nad istotą postrzegania upływającego czasu, który dla wielu muzułmanów zdaje się stać w miejscu, w zatrzymanym na wieki Teraz, które nie może przeistoczyć się w upragnione Jutro. Być może brzmiące tu po arabsku, wymawiane przez uniwersyteckiego urzędnika niczym tajemnicze zaklęcie Inşallah bukra [16] oznaczać może nie zawsze zawierzenie swojego i cudzego losu Najwyższemu, ale także całkiem przyziemną niechęć do pomocy, aluzję do należnej, zdaniem biurokraty łapówki, czy wreszcie odbicie drążącego muzułmańskie społeczności przeświadczenia, że czas zatrzymał się w epoce Proroka? – zdaje się zapytywać Sardar.