Marek Isztok, Między hybris a sophrosyne


W starożytnej Grecji osoby aspirujące do miana wykształconych musiały wykazywać się zespołem cech i przymiotów wewnętrznych takich jak roztropność, umiarkowanie, dyscyplina wewnętrzna, umiejętność trzymania się drogi pośredniej, np. między siłą i słabością, używaniem życia i ascezą, rozrzutnością i skąpstwem, nieprzystępnością i poufałością.

 

Ten zespół atrybutów nosił nazwę sophrozyne (etym. od greckiego sophron – roztropny, umiarkowany), jego przeciwieństwem było hybris – czyli postawa cechująca się nieposkromioną pychą, zuchwałością i arogancją. Te dwie przeciwstawne filozofie życiowe wymieniłem nie przypadkowo, gdyż reprezentują one dwie ścieżki, przed wyborem których, stoi współczesne pokolenie młodych romskich intelektualistów. Treści kryjące się w tych drogach życiowych i idące za nimi wartości na przestrzeni ostatnich kilku tysięcy lat nie uległy zdezaktualizowaniu i są nadal żywotne i aktualne w obecnej rzeczywistości.

 

Współczesny świat cechują cztery dominujące tendencje: konsumeryzm, globalizacja, niebywały rozwój technologii informatycznych i roli mediów oraz ciągle pogłębiające się nierówności społeczne. Jest to zarazem świat ogromnych kontrastów i paradoksów – „cywilizacja wielopłaszczyznowych powiązań i systemu sieciowego”. W tych głębokim przemianach uczestniczą również Romowie, szczególnie przedstawiciele młodego pokolenia. Wraz z postępem edukacyjnym w tej grupie oraz zdobywaniem przez Romów w coraz większym stopniu wykształcenia są oni niejako skazani na poddanie się obowiązujących w współczesnych społeczeństwach regułom i trendom. Wraz z zdobywaniem wiedzy współczesne romskie pokolenie zaszczepione zostaje także modelem świata, którego wyznacznikami są postęp, dynamika, zmiany, sukces i nieograniczona konsumpcja. Stają się obywatelami „nowego, lepszego świata”, w którym historia i tradycja odgrywa marginalną rolę, a wręcz jest uznawana za zbędny balast. Kształtowana w ten sposób wizja rzeczywistości stoi w jawnej opozycji wobec rodzimego paradygmatu kulturowego. Fundamentem kultury romskiej jest tradycja, to właśnie na niej jest osadzona i dzięki niej przetrwała pomimo zmiennych kolei losu ponad 1000 lat. Również kolejny symptom współczesnej cywilizacji, a mianowicie nastawienie na nieograniczoną konsumpcję jest tendencją obcą kulturze romskiej. Nie oznacza to, że kultura romska wyklucza pojęcie konsumpcji, lecz jedynie, iż ta postawa nie jest wartością nadrzędną, nie stanowi celu samego w sobie, jak to ma miejsce w współczesnych społeczeństwach konsumpcyjnych. Konsumpcja była traktowana jako środek służący zaspokajaniu potrzeb rodziny, będącej wartością „absolutną” w romskim kręgu kulturowym.

 

Kultura zachodu jest naznaczona „piętnem” indywidualizmu. To jednostka jest w centrum uwagi, na niej skupia się wszelką uwagę, to jej cele i potrzeby stanowią priorytet dla „konsumenckiej” cywilizacji. Społeczności tradycyjne, patriarchalne do jakich należą Romowie jawią w tym przypadku jako anachroniczne i nie dające się pogodzić z wymaganiami narzuconymi przez otaczającą nas rzeczywistość. Bardzo wielu młodych Romów, w tym również zadaje sobie pytanie kim jestem przede wszystkim? Romem czy Polakiem? Ten dychotomizm przekształca się w jeszcze bardziej zawiłe meandry tożsamości, gdyż wielu spośród naszego pokolenia żyję i pracuje w krajach Europy zachodniej. To wpływa na „nasz” sposób myślenia, odczuwania, odbioru świata zewnętrznego i stosunki z członkami innych społeczności. Czy pracując w Francji lub Anglii, dorastając w romskiej rodzinie w Polsce jest się bardziej Romem, Polakiem czy Anglikiem? To nakładanie się na siebie rozmaitych tożsamości tworzy wertykalny charakter współzależności etniczno – narodowych. Jak w takim gąszczu różnorodnych, często antagonicznych nawyków kulturowych można odnaleźć swoje korzenie, swój własny matecznik? Która warstwa jest ważniejsza i należy ją uznać za priorytetową, będącą fundamentem naszego światopoglądu? Są to pytania, które bardzo często drążą mój umysł i myślę że nie jestem odosobniony w tym przypadku.

 

Rozwój romskiej świadomości narodowej jest bezprecedensowym zjawiskiem w historii. Często w natłoku zajęć i obowiązków my Romowie nie dostrzegamy, że kroczymy ścieżce nakreślonej przez współczesnych demiurgów „nowego, wspaniałego świata”. Nasze pryncypia – nadrabianie opóźnień cywilizacyjnych, rozwój edukacji, kształtowanie i popularyzacja etosu pracy i działania, propagowanie idei dialogu i tolerancji, zwalczanie ubóstwa i patologii jest częścią składową wielkiego scenariusza projektu „Nowej Europy”. Oczywiście było niedorzecznością gdybyśmy nie wykorzystali tej dziejowej szansy i zaniechali wysiłków, starań i pracy na rzecz realizacji tych celów. Niemniej, większość z nas dostrzega tylko jedną stronę medalu, zupełnie zapominając o jego rewersie. Ślepe podążenia drogą nakreśloną przez „wspólnotowych” dobrodziejów z punktu widzenia długiego okresu trwania stanowi niemniejsze zagrożenie dla żywotności wspólnoty romskiej niż obecnie trawiące ją problemy jak masowe ubóstwo czy marginalizacja. Globalizacja będąca integralną częścią tego projektu teoretycznie zakłada, iż wszystkie kultury mają jednakowe znaczenie i nie można ich wartościować jako lepsze i gorsze. W praktyce jednak termin ten oznacza dominacje powierzchownej, eklektycznej hybrydy kulturowej z dominującym wpływem ikon kultury ponowoczesnej – konsumeryzmu, mediatyzacji oraz standaryzacji kulturowej. Hegemonie zdobywa model będący kwintesencją kultury masowej uatrakcyjniony elementami egzotycznymi. Jeden obowiązujący wzór w różnorodnych wariantach lokalnych jest konsekwencją obecnie prowadzonych działań.

 

Wpływy globalizmu są szczególnie widoczne w romskiej muzyce. Pod emblematem „romska muzyka” kryje się właśnie taka multietniczna chimera przepełnioną kiczem i łagodnymi, łatwo wpadającym w ucho melodiami. Muzyka ta w zdecydowanej większości nie ma nic wspólnego z oryginalną muzyką romską. Dzieła wybitne, innowacyjne i wartościowe są wypierane przez plastikowe, ładnie opakowane muzyczne produkty, których głównym celem jest rozbawienie europejskiej społeczności spragnionej „taniej” egzotyki. Festiwale kultury romskiej zamiast stawać się motorami jej rozwoju, będącego fundamentem tożsamości narodowej, przekształcają się w pstrokate, kolorowe przedstawienia medialne, których celem nadrzędnym jest dostarczanie rozrywki. Artyzm i „romska dusza” schodzą na dalszy plan. Na szczęście komercja nie unicestwiła do końca romskiej muzyki, gdyż nadal tworzą artyści, grający prawdziwą, wielowymiarową muzykę, w której zaklęta jest „dusza” tego narodu. Muzyka nie jest jedynym takim przykładem, musimy sobie uświadomić, że dla wyedukowanych i wychowanych w europejskich społeczeństwach młodych romskich intelektualistów to właśnie wzorce i standardy kulturowe tego kręgu cywilizacyjnego są traktowane za obowiązujące. Ich respektowanie nie tylko pozwala na osiągniecie sukcesu i akceptacji, ale jest wręcz koniecznością normalnego codziennego funkcjonowania. Wszechobecność mediów i ich nieograniczony zasięg sprawiają, że wszelkie próby zachowania ortodoksyjnych, romskich tradycji i wartości są skazane na porażkę. Kultura masowa - kojarzona z swoboda, wolnością, rozpasaną konsumpcją, powszechną dostępnością wszelkich dóbr, rozrywek i przyjemności, relatywizm moralny i „elastyczna” moralność - w oczach młodego pokolenia Romów ma ogromną przewagę nad tradycyjną, restrykcyjną moralni i obyczajową, patriarchalną kulturą romską. Istotą i zarazem warunkiem koniecznym dla jej przetrwania jest niezmienność, status quo obowiązujących zasad, podczas gdy w mechanizm kultury masowej konsumpcji jest wpisany jest rozwój i zmiany.

 

Dwa przeciwstawne światy kulturowe obrazują różnicę między inercją a mobilnością. Stopień zaawansowania realizacji projektu jest posunięty tak dalece, iż zachowanie czystego modelu romskiej kultury jest już niemożliwy. Nie wynika to z pesymizmu, lecz jest efektem obserwacji zachodzących zjawisk społecznych, kulturowych, ekonomicznych. Romski system wartości, tradycji i światopoglądu w całości jest nie przystosowalny do wymagań współczesnego globalnego świata. Musimy zaakceptować tą sytuację i jednocześnie przedsięwziąć wysiłki na rzecz zachowania jak najwięcej okruchów zanikającego świata, poprzez budowę nowoczesnej romskiej świadomości narodowej. Musimy maksymalnie wykorzystać wszystkie możliwe działania oraz okoliczności dla uratowania dziedzictwa kulturowego naszych przodków. Nasze szanse są o tyle większe, jeśli przyjmiemy do wiadomości, iż pewne elementy tego dorobku odejdą bezpowrotnie w przeszłość. Wybór dziejowy którego dokonaliśmy jest właściwy, nie mamy innej alternatywy niż rozwój i integracja, lecz powinniśmy mieć świadomość, że za te działania płacimy i będziemy płacić wysoką cenę – w postaci utraty części naszych wielowiekowych i uświęconych tradycji i obyczajów. Jest to rachunek wystawiony nam przez historię. Społeczność romska potrzebuję nie tylko pomocy materialnej, wieloletnich strategii kompleksowego i zbilansowanego rozwoju oraz ustawicznej pracy organicznej pokolenia romskich działaczy i intelektualistów, lecz także charyzmatycznych liderów, wizjonerów którzy przyczyniliby się do zjednoczenia zróżnicowanego, często zantagonizowanego narodu wokół idei budowy nowego modelu świadomości narodowej, na bazie solidarności, wspólnoty dziejowej oraz zbioru kodów i symboli narodowych.

 

Wyjście poza wąskie ramy myślenia w kategoriach rodziny, grupy i klany jest warunkiem koniecznym, aby powstał w pełni nowoczesny i świadomy swojej odmienności naród romski. W konserwatywnych kręgach, reprezentowanych przez starsze pokolenie pokutuje opinia, iż wszelkie zmiany i oznaki nowoczesności stanowią koło zamachowe dla romskości. Opinia mówiąca, że korzystanie z wytworów współczesnej nauki i kultury zagraża odwiecznej tradycji oraz jest sprzeczne z interesem wspólnoty romskiej nie jest prawdziwe. Rzeczywistość narzuca nam stosowanie nowych narzędzi opisu rzeczywistości. Przedefiniowaniu ulec winny kategorie pojęciowo – opisowe odnoszące się względem romskiej sfery kulturowej. Stoimy w obliczu dokonującej się transformacji mentalnej wśród społeczeństwa romskiego. Współczesne pokolenie na nowo pragnie zdefiniować swoją rolę i miejsce zarówno w ramach tradycyjnych struktur wewnątrz romskich jak i wobec świata zewnętrznego. Próbuje wypracować nową definicję romskości w świecie będących globalną, sieciową wioską. Musi ona zawierać wartości aksjologiczne cywilizacji zachodu, co przyczyni się do zaburzenia dotychczas funkcjonującego monolitu, jaki tworzył dotychczas świat kultury i tradycji romskiej. Zastąpiony on zostanie przez tożsamościowy konglomerat. Procesy te wywołują nieuniknione konflikty międzypokoleniowe, zaburzeniu ulega transmisja wiedzy, tradycji, zwyczajów i mitów, rodzą się trudności komunikacyjne. Działanie globalne, jasna wizja przyszłości społeczności romskiej głoszona przez jej liderów może okazać się skutecznym remedium na te konflikty i bolączki.

 

Nadzieja tkwi w renesansie kulturowym małych narodów. Jest to produkt uboczny procesu globalizacji, który łącząc i unifikując świat jednocześnie wyzwolił wśród milionów ludzi na świecie potrzebę poszukiwania własnych korzeni kulturowych. Globalizacja stała się zwierciadłem, w którym przeglądały się kultury ludów pochodzących z krajów trzeciego. Społeczności w odbiciu tym dostrzegli jak bogate, różnorodne i wspaniale jest dziedzictwo ich ojców. Pozwoliło im to przełamać własne kompleksy i podniesioną głową manifestować swoją odmienność wobec świata zachodu. Jestem przekonany, ze wraz z postępem integracji Romów w ramach struktur globalnych, „efekt zwierciadlany” sprawi, ze młode pokolenie Romów zwróci się ku tradycji i zwyczajom swoich przodków. Wielu spośród nas czuje się obecnie zagubiona i wyobcowana, tylko zakorzenienie pozwala na osiągniecie stabilizacji w świecie, który coraz bardziej wymyka się spod kontroli, w którym zaciera się różnica między realizmem a wirtualnością.

 

Sądzę, że często kreślone pesymistyczne wizje przyszłości narodu romskiego nie ulegną materializacji, gdyż każdy człowiek dąży do posiadania swojej własnej przestrzeni, pragnie przynależeć do wspólnoty opartej na więzach krwi, języka i kultury. Współczesny świat pomimo ogromu oferowanych możliwości nie zrekompensuje jednostce naturalnej, atawistycznej, potrzeby zakorzenienia, która towarzyszy człowiekowi od chwili jego pojawienia się na naszej planecie. Pomimo skrajnego indywidualizmu, człowiek jest istotą społeczną i zawsze będzie dążyć do życia wśród „swoich”. Utrata tej cechy oznaczać będzie kres istnienia człowieka i cywilizacji w ogóle. My Romowie musimy pamiętać, ze stojąc na rozwidleniu dróg jesteśmy zobowiązani wobec naszego narodu i historii aby uniknąć pójścia drogą „hybris”. Naszą jedyną drogą jest „sophrozyne”. To jest nasze przeznaczenie. Pamiętajmy o tym!

 

Marek Isztok