Liban oczami jego mieszkańca

 

Niewątpliwie mam szczęście. Mój przyjaciel to naprawdę wspaniały człowiek. Ale prócz wielu zalet, które niewątpliwie posiada i o których mogłabym długo opowiadać, jest również w połowie Libańczykiem. A to stwarza pewne korzyści nie tylko dla mnie osobiście, ale i dla Czytelników Arabii...

Kamil ma 23 lata. Do Libanu wyjechał mając 3 lata. Niedługo potem wojna sprawiła, że wraz z rodziną wyjechał do Francji. Wrócił ponownie do Bejrutu, mając lat 9. Mieszka tam nieprzerwanie do tej pory. Oto wywiad, do którego go namówiłam. Odpowiada w nim na moje pytania o Liban. Nie jest to wywiad na temat polityki, wojen czy gospodarki. Pytałam Kamila o to, co wydawało mi się najbardziej interesujące dla przeciętnego człowieka – o życie w Libanie.

Co byś w pierwszej kolejności pokazał komuś, kto przyjechał do Libanu?

Downtown (centrum Bejrutu), ruiny w górach typu Baalbeck, Rezerwat Cedrów i oczywiście restauracje oraz kluby. Choć w Downtown nie ma teraz czego oglądać, bo rozłożone są tam namioty protestujących przeciwko rządowi, którzy właściwie najnormalniej w świecie sobie tam żyją.

Jak to żyją?

Normalnie. Przez to wokół Downtown są ogromne korki, bo pozamykano tam drogi. Rozwój gospodarczy jest wolniejszy, restauracje i sklepy są zamykane, bo mają duże straty (nie mają klientów). Z drugiej strony namioty są puste w dzień i nie wiem czy ktoś tam w ogóle śpi w nocy. Nigdy tego nie sprawdzałem...W ogóle te namioty nie służą już temu celowi, dla którego zostały postawione. Teraz ludzie chodzą tam np. palić fajkę wodną. Można powiedzieć, że bawią się trochę we współczesnych nomadów...

Jakiego miejsca w Libanie byś nigdy, przenigdy nie pokazał odwiedzającemu go turyście?

Przedmieście Ouzai – tam, gdzie są biedne domy i biedni ludzie. I Dahie. To też przedmieście.

Co można robić w Libanie, czego absolutnie nie da się zrobić w Polsce?

W Polsce już się to zmienia, a w Libanie nadal możesz tak zagadać z policjantem, żeby nie dostać mandatu. No i jednego dnia możesz i pojeździć na nartach, i popływać w ciepłym morzu.

Czy poza zielenią coś jeszcze uderza Cię w polskim krajobrazie w pierwszej chwili po przylocie tutaj?

Porządek, organizacja w mieście. Choć najlepiej, gdyby Libańczycy nauczyli się tego od Niemców – oni wiodą w tym prym.

A czego Polacy mogliby się nauczyć od Libańczyków?

Elastyczności i otwartości.

Strony: 1 2 3 4 Następna »