Dostałam do ręki telefon komórkowy, a na nim zdjęcie ślicznej Palestynki o ogromnych sarnich oczach, bardzo mocno podkreslonych makijażem, ubranej w skapą suknię, odsłaniającą część jej biustu i brązowe ramiona, na które spływały w lokach brązowe włosy.


– To ja- powiedziała, stojaca przede mną młoda dziewczyna szczelnie ownięta w chustę, bez śladu makijażu – A to mój narzeczony.

 

Palestynkę obejmował, bardzo namietnie, przystojny wysoki Arab, który mieszka na co dzień w Gazie. Zobaczą się dopiero za kilka miesięcy. `Aisza (imie zmienione) nie może jeździć do Gazy, on ma pozwolenie, by podróżować do Zachodniego Brzegu Jordanu, ale nie może z niego zbyt często korzystać.

 

Zdjęcie zrobiono w czasie ślubu jej kuzynki. Panna młoda oraz jej najbliższe krewne ubrane były na modłę, którą można nazwać zachodnią. Reszta pań, których zdjęć Aisza już w komórce nie miała, nosiła hedżaby, czyli długie płaszcze zakrywające ciało, mimo bardzo wysokich temperatur – wesele odbywało się w czasie palestyńskiego lata.

 

Kiedy chciałam w trakcie kolacji zrobić Aiszy zdjęcie, nie zgodziła się. Uprzejmie, z usmiechem, ale stanowczo. Podobnie reagowały inne kobiety z domu, w którym się zatrzymałam. Poza dziećmi obu płci, które uważały, że powinnam bez ustanku uwieczniać każdy ich grymas, zawiśniecie z drzewa czy zsuwanie się ze schodow głową w dół.

 

W islamie ortodoksyjnym podejście do robienia zdjęć jest bowiem bardzo surowe. Otóż nie wolno. Bardzo konserwatywni muzułmanie uznają, że robienie zdjęć jest współtworzeniem czlowieka, a zatem ingerowanie w to, co jest zadaniem Boga. To najcięższy grzech.

 

Zakaz ów obejmuje też rysowanie, rzeźbienie czy malowanie zwierząt i ludzi. Dlatego architektura islamska jest tak bardzo ornamentalna- jakoś trzeba było sobie poradzić z ikonoklazmem...więcej..>>


09/10/2011