Kobiety w Chinach, Korei, Wietnamie i Japonii

 

 

CHINY


Kobieta zwyczajna ma tyle rozumu, co kura; kobieta nadzwyczajna - tyle, ile dwie kury Konfucjusz

Sposób postrzegania kobiety w społeczeństwie chińskim zdeterminowany był dwoma rodzimymi wyznaniami tego mocarstwa – konfucjanizmem i taoizmem. Dla konfucjanistów, kobieta miała ściśle określone miejsce w patriarchalnej strukturze rodzinnej i społecznej. Taoizm wygenerował natomiast pojęcie taili, na które złożyły się wzajemnie uzupełniające się pierwiastki yin i yang. Podążając tym tropem, kobieta to yin, czyli symbol bierności, ciemności, dopełnienie ak-tywności i jasności reprezentowanych przez mężczyznę (yang).

Niemniej jednak, wizerunek kobiety w społeczeństwie chińskim nie należy do jednoznacznych. Zupełnie inny obraz wyłania się z mitologicznych przekazów, które obdarzają kobietę często nadludzkimi zdolnościami. Z drugiej strony, ortodoksja konfucjańska wymagała od kobiety całkowite oddanie się 3 zasadom posłuszeństwa: w domu – ojcu, później mężowi, a po jego śmierci – najstarszemu synowi.

Polityka kontroli urodzeń w Chinach, praktykowana od końca lat 70-tych XX wieku doprowadziła do ogromnej dysproporcji płciowej w Państwie Środka. Od około czterdziestu lat zakazane jest posiadanie dzieci w ilości większej niż jedno, z czego bardzo niepożądane są narodziny dziewczynki. Urodzenie syna sprawia z kolei, że status społeczny kobiety ulega znacznej poprawie. Na terenach rolniczych ciągle kultywuje się tradycję zgodnie z którą przyjście na świat syna jest prawdziwym szczęściem („Presja płci-czyli być kobietą w Chinach”, Chińskie Radio Międzynarodowe).

Współczesny wizerunek kobiety chińskiej znacznie odbiega od tych surowych za-sad. Są one coraz bardziej wyemancypowane, aczkolwiek na pewno nie jest łatwo pogodzić trwające od tysiącleci oczekiwania społeczne wobec przedstawicielek płci pięknej ze standardami XXI w. O sytuacji współczesnych kobiet w Chinach pisze dziennikarka Xue Xinran w swojej książce zatytułowanej Dobre kobiety z Chin. Głosy z ukrycia. Książka ta jest wynikiem długoletnich badań autorki oraz rozmów z kobietami, przeprowadzonych podczas kilkuletniego pobytu w Państwie Środka. Jedna z bohaterek opowieści dziennikarki na pytanie, czy jest dobrą kobietą, odpowiada przecząco: Nie jestem wystarczająco łagodna ani obowiązkowa. Dobre Chinki są nauczone zachowywać się łagodnie i potulnie, i przenoszą te zachowania do łóżka. W rezultacie ich mężowie twierdzą, że brakuje im seksapilu, a kobiety poddają się uciskowi, przekonane, że to wszystko ich wina. Muszą znosić bóle menstruacji i porodu, a do tego pracować tak samo jak mężczyźni, żeby utrzymać rodzinę, gdy mężowie nie zarabiają wystarczająco dużo. Faceci wieszają sobie nad łóżkiem zdjęcia pięknych kobiet, żeby się nimi podniecać, podczas gdy ich żony obwiniają same siebie za swoje wymęczone ciała. Zresztą z punktu widzenia mężczyzny dobre kobiety w ogóle nie istnieją.

Równie poruszającym fragmentem publikacji Xue Xinran jest wypowiedź młodej zakochanej dziewczyny, która nie mogąc sprostać oczekiwaniom rodziców i społeczności, w jakiej jej przyszło żyć, popełniła samobójstwo: (…)Kocham go, ale nigdy nie zrobiłam nic złego. Nigdy mnie nie dotknął, ale sąsiadka widziała, jak pocałował mnie w czoło i powiedziała wszystkim, że jestem niedobrą dziewczyną. Moja matka i ojciec tak bardzo się wstydzą. Bardzo kocham moich rodziców. Już kiedy byłam małym dzieckiem, miałam nadzieję, że będą ze mnie dumni i szczęśliwi, że mają inteligentną i ładną córkę i że nie będą czuli się gorsi z tego powodu, że nie urodził im się syn. Teraz zawiodłam ich nadzieje i sprawiłam, że stracili twarz (…).

Strony: 1 2 3 4 5 Następna »