3 PYTANIA DO NASZEGO GOŚCIA:


Co dla Pana znaczy tolerancja?
Dla mnie tolerancja to jest słuchanie drugiej osoby. Można się nie zgadzać, ale trzeba jej wysłuchać. I nie zakładać z góry, że ta osoba, jeżeli ma poglądy inne niż moje, to na pewno nie ma racji.

Czym grozi brak tolerancji?
Świętą wojną. Grozi konfliktem, który niekoniecznie musi od razy przybierać charakter zbrojny, ale zawsze prowadzi do podziałów między ludźmi i braku wszelkiego dialogu. A to w przyszłości owocuje dalszym zaognianiem sporów.

Jak uczyć tolerancji?
Może odpowiem bardzo po katolicku. Gdybyśmy kochali naszych bliźnich, to byśmy byli tolerancyjni. Uczenie tolerancji jest jednocześnie uczeniem otwartej postawy wobec innej osoby.

 

 


 

 

er: Na czym polega tolerancja w Unii Europejskiej?

Jan Kułakowski: Myślę, że Unia jest w ogóle tworem tolerancyjnym, bo opiera się u źródeł na hasłach pokoju i współpracy między narodami i na demokracji, a nie ma demokracji bez tolerancji.

Avkk: Tolerancja? Współpraca? Na jakiej płaszczyźnie? Dla Polski Unia to w największym uproszczeniu dobrodziejstwo dla Polaków bogatych, a dla biednych to gwóźdż do trumny.

Jan Kułakowski: Przede wszystkim nie trzeba traktować UE jako panaceum, które rozwiąże wszystkie nasze problemy. Unia powinna nam pomóc w rozwoju cywilizacyjnym, gospodarczym, społecznym, ale wiele też będzie zależało od naszych własnych wysiłków.

koko: Unia Europejska jako Stany Zjednoczone Europy czy pozostajemy przy teraźniejszej formie? Co jest dla Polski bardziej korzystne, a może czas zapomnieć o interesach narodowych i pomyśleć o wspólnej przyszłości?

Jan Kułakowski: Trzeba o wspólnej przyszłości myśleć, ale to nie wyklucza istnienia interesów narodowych. One istnieją w obecnej UE. Właśnie godzenie interesów narodowych ze wspólnym interesem jest charakterystyką UE. Ja bym nie przesądzał w tej chwili, jaką to przyjmie formę instytucjonalną. Stany Zjednoczone tworzyły się w innej epoce niż UE i sądzę, że trzeba będzie dla UE wypracować jej własny model.

Joan_: Nacjonalizm, to temat już wielokrotnie podejmowany przez "Mosty tolerancji". Czy zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że wzorem dla Polaków i innych narodów europejskich powinnien być "nacjonalizm kataloński" - akcentujący odrębność kulturową Katalonii, a jednocześnie otwarty na wpływy innych narodowości?

Jan Kułakowski: Nie mówmy o nacjonalizmie. Mówmy o zachowaniu tożsamości narodowych czy regionalnych, które przecież nie są zagrożone przez Unię Europejską. Żaden z obecnych krajów członkowskich, a niektóre są zintegrowane już od 50 lat, swojej tożsamości nie stracił. A chyba polska tożsamość nie jest słabsza, np. od tożsamości luksemburskiej.

Tito: Czy spodziewa się Pan zwiększenia migracji z poza UE, gdy będziemy już jej członkami? Czy Polacy będą równie tolerancyjni w stosunku do muzułmanów jak Francuzi, Belgowie? Czy sławetna tolerancja polska z przed wieków, będzie kwitła równie wspaniale? Czy poprzez 95% spójność narodową straciliśmy już tą wychwalaną zdolność?

Jan Kułakowski: Bardzo trudno jest odpowiedzieć na to pytanie jakimiś pewnikami. Problem polega na tym, że Unia ma swoje zasady polityki migracyjnej i będziemy musieli je wprowadzić w życie. Jest to tzw. konwencja Schengen, do której będziemy się musieli przyłączyć. To nie oznacza zamykania się na migrację z zewnątrz, ale to oznacza prowadzenie polityki migracyjnej kontrolowanej zgodnie z interesami Polski i Unii Europejskiej.

mario1: W obecnej dobie zagrożenia terroryzmem czy dostrzega Pan granice tolerancji dla odrębności kulturowej w UE. Już dziś w prasie zachodniej pisze się o wolnej asymilacji imigrantów z krajów arabskich i o tym, że błędem było postawienie na tanią siłę roboczą z państw arabskich zamiast na otworzenie granic dla wolnego przepływu siły roboczej np. z Polski czy Czech?

Jan Kułakowski: Ja uważam, że nie można utożsamiać muzułmanów czy Arabów z terrorystami. Wszelkie formy terroryzmu są do potępienia, ale to się nie może przerodzić ani w ksenofobię, ani w rasizm i sądzę, że taka będzie polska polityka w ramach UE.

Gdaniec: Czy nie obawia się Pan, że historia wrzuci Pana do jednego worka z Polakami ciągnącym kiedyś Polske pod zabory, tyle, że w tym przypadku będą to "zabory europejskie"?

Jan Kułakowski: Ja się nie obawiam. Ja to ryzyko ponoszę z pełną świadomością i z pełnym przekonaniem, że popierając wejście Polski do UE, działam również na rzecz Polski. Jestem przekonany, że wejście Polski do UE leży w interesie Polski. Jak już powiedziałem, podejmuje to ryzyko z pełną świadomością, ale sądzę, że nie jest to wielkie ryzyko, bo mam głębokie przekonanie i zaufanie do rozsądku moich rodaków.

Więcej na stronie onetu.

 

 


 

 

Jan Kułakowski urodził się w 1930 roku w Myszkowie. Jako młody chłopiec brał udział w powstaniu warszawskim. W 1946 r. wraz z rodziną wyjechał do Belgii. Maturę zdawał w Liege, ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie w Leuven.
Działał w środowisku emigracji, w latach 1953-1955 pracował w sekcji polskiej Radia Francuskiego w Paryżu. W 1954 został członkiem Sekretariatu Generalnego Międzynarodowej Konferencji Chrześcijańskich Związków Zawodowych, od 1974 sekretarzem Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych. W 1976 sekretarz generalny Światowej Konfederacji Pracy (Confederation Mondiale du Travail), funkcję tę piastował jeszcze w 1977, 1981 i 1985.

W latach 1989-1996 był ambasadorem Polski przy Wspólnotach Europejskich. W 1996 roku wrócił do kraju by sprawować funkcję pełnomocnika rządu ds. integracji europejskiej. W 1998 premier Jerzy Buzek powołał go na stanowisko sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz pełnomocnika rządu do spraw negocjacji o członkowstwo RP w UE (pełnił te funkcje do października 2001).

Kułakowski jest odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (1995) oraz belgijskim Krzyżem Wielkiego Oficera Orderu Leopolda II (1999). W 1996 został także uhonorowany Nagrodą Europejską przyznawaną przez polską Fundację im. Roberta Schumana. W 2001 otrzymał Nagrodę Kisiela.

Czat z Janem Kułakowskim odbył się 22.05.2002.