Na pewnej naukowej konferencji parę lat temu, która zgromadziła zacnych polskich psychologów z górnej półki (organizowanej przez Wyższa Szkołę Psychologii Społecznej), pewna bardzo znana i szanowana starsza pani profesor powstała nagle (przy referacie dotyczącym psychologii międzykulturowej) i z mocą a sarkastycznie zacytowała werset z Koranu, w kŧórym mowa jest o zalecanym biciu żon.

 

Wszyscy cmokali ze współczuciem dla uciśnionych, masowo bitych muzułmanek, ze znawstwem kiwali głową i ze smutkiem patrzyli sobie w oczy.

 

Poniewaz przeciętny uczestnik tej konferencji miał doktorat, dziwne mi się to zdało (wtedy, bo teraz rozumiem – nie wszyscy polscy pracownicy naukowi wyglądają poza swoje poletko wiedzy, zatem braki rekompensują sobie wnikliwą lekturą gazet, które i psychologom, choć ci powinni być uwrażliwieni na manipulacje i uproszczenia, mącą umysły).

 

Zaintrygowało mnie to mocno, ale że wówczas sama miałam dość powierzchowną wiedzę na temat Koranu (poza tym, czego się nauczyłam na iranistyce), więc nie weszłamw żadną dyskusję. W przeciwieństwie do znanej pani profesor uznałam, że jeśli nie wiem, to zmilczę.

 

Bardzo trudno jest czytac i rozumieć Koran. Ktoś nieprzygotowany nie tylko może znudzic się szybko lekturą, ale przede wszystkim będzie mial ogromne trudności ze zrozumieniem treści. Kuszące jest w takich przypadkach wyrywanie z kontekstu i wielu dziennikarzy wciąz popełnia ten błąd, opierając swoje tezy na pojedynczych wersetach..więcej..>>


10/07/2011 @ 14:54