Historie z pogranicza: ludzie i media na nowej granicy UE, to temat sympozjum dziennikarskiego, jakie odbyło się w krasiczyńskiej siedzibie Instytutu „Mosty na Wschód” w dniach 24-25 lutego 2005 roku.

 

Główny organizator spotkania – ulokowana w Pradze redakcja anglojęzycznego portalu „Transitions Online” zasięgiem swych zainteresowań obejmuje wszystkie kraje postkomunistyczne, od funkcjonujących już dziś w unijnych strukturach Czech czy Litwy po byłe azjatyckie republiki radzieckie.

Działalność swą opiera na sieci korespondentów pochodzących z poszczególnych krajów, działających, więc na najlepiej znanym sobie terenie. Swą misję, w którą wpisuje się między innymi przybliżenie zachodniemu czytelnikowi specyfiki i realnego wymiaru problemów byłego bloku sowieckiego redakcja oddaje w słowach: „Istnieje różnica między Słowacją a Słowenią”, nawiązujących do częstej na Zachodzie, także wśród unijnego establishmentu, kompromitującej wręcz ignorancji. Szczerość intencji potwierdza choćby postawa Ky Krauthamer’a, redaktora działu kulturalnego TOL, okazującego głęboką dociekliwość i naprawdę potrafiącego słuchać, gdy Polacy, Słowacy czy Ukraińcy cierpliwie wyjaśniają zagadnienia dla Amerykanina wcale nie tak oczywiste.

 

Krasiczyńskie sympozjum zgromadziło kilkunastu polskich dziennikarzy, z Preszowa przybył Jozef Jurcisin, reprezentujący TASR, czyli słowacki odpowiednik PAP-u, jednak ukraińscy żurnaliści, stale i licznie jak dotąd uczestniczący w organizowanych przez „Mosty” spotkaniach, usprawiedliwili swą nieobecność nawałem pracy związanej z ciągłymi przemianami – zwłaszcza kadrowymi - zachodzącymi w ich kraju po zwycięstwie Wiktora Juszczenki.

Luźny i kameralny klimat spotkania, sprawiający, iż „dyskusje plenarne” swym charakterem niewiele różniły się od kuluarowych, a wieczorami – kawiarnianych dysput, sprzyjał szczerej i otwartej wymianie poglądów, czasem diametralnie odmiennych.

Krzysztof Czyżewski, twórca i prezes Fundacji Pogranicze w Sejnach opowiadał o swych doświadczeniach z pogranicza polsko-litewskiego, gdzie z grupą ludzi, tak jak on pochodzących całkowicie z zewnątrz, podjął próbę odbudowy wśród mieszkańców poczucia lokalnej, pogranicznej właśnie tożsamości kulturowej. Jego doświadczenia, chętnie i skutecznie przeszczepiane w różnych miejscach Europy i świata, wzbudziły dyskusję nad samą istotą współczesnego pojmowania pogranicza, pogranicznej kultury i etniczności. Zastanawiano się, gdzie przebiega granica pomiędzy ochroną wielokulturowości, jej odbudową, a sztucznym, odgórnym wywoływaniem zjawiska.

Dyrektor Instytutu „MnW”, Jan Piekło wystąpił z multimedialną prezentacją na temat „Pomarańczowej Rewolucji” uprzednio przygotowaną na zamówienie irlandzkiej uczelni. Nawet ten pokaz slajdów, w pierwszym odbiorze traktowany raczej jako już historyczna podróż w nieodległe czasy Rewolucji, w której wielu z dziennikarzy - na swój reporterski sposób – uczestniczyło, przeistoczył się, z uwagi na swych pierwszych adresatów – irlandzkich studentów, w debatę nad odmiennym postrzeganiem rewolucji przez Europę Wschodnią i Zachodnią. Stał się też punktem wyjścia do ponownego przeanalizowania postawy najbliższych sąsiadów Ukrainy. Okazało się, iż nawet dla Jozefa Jurcisina całkowity brak zaangażowania Słowacji pozostaje kwestią tajemniczą, trudną do wyjaśnienia i zinterpretowania.

Film Marii Osterwy-Czekaj, opowiadający między innymi o podprzemyskiej wiosce podzielonej po wojnie między Polskę a ZSRR, zmusił do zastanowienia się, na ile umowna w istocie rzeczy granica państwowa stanowić powinna rzeczywistą barierę dla postrzegania Galicji jako swoistej, historycznie uwarunkowanej całości. To prawda, że granica ta stosunkowo niedawno, bowiem dopiero po wysiedleniach końcówki lat 40-tych, stała się rubieżą etniczną, jednak efektem jej trwającej 50 lat hermetyczności jest podkreślany przez socjologów gorzki fakt, iż mamy dziś w zasadzie do czynienia z dwoma pograniczami: polsko-ukraińskim i ukraińsko-polskim. Wiele jeszcze wysiłku, wiele determinacji w „medialnym przełamywaniu granicy” potrzeba, by pozbyć się balastu nieprzenikalnego kordonu.

O podobnych działaniach na niwie społecznej, ekonomicznej i kulturalnej opowiadała dyrektor polskiego biura Fundacji Karpackiej, Zofia Kordela-Borczyk, analizując sukcesy i porażki transgranicznej kooperacji prowadzonej pod szyldem Euroregionu Karpackiego. Te właśnie doświadczenia posłużyły jako punkt wyjścia do omówienia ram dalszej współpracy polskich, słowackich i ukraińskich, zaprzyjaźnionych z „Mostami” dziennikarzy. Planując nowatorskie przedsięwzięcia, jak choćby stworzenie polsko-słowacko-ukraińskiego, internetowego na razie, periodyku, roboczo tytułowanego „Galicja”, brano pod uwagę casus Euroregionu, który stawiając sobie zbyt ambitne zadania wpadł w pułapkę własnej przestrzennej wielkości, trudnej do ogarnięcia, uniemożliwiającej rzeczywiste zdefiniowanie wspólnych celów.


Zarówno pani dyrektor, jak i przybyły z Holandii Tommi Laitio, przedstawiciel Europejskiej Fundacji Kultury, który zreferował politykę kulturalną Unii i opowiedział o dotychczasowych działaniach EFK, z uwagą wsłuchiwali się w dziennikarskie dysputy na temat przyszłych, ambitnych planów, nie ukrywali też swej akceptacji dla poczynań Instytutu, która, jak wynika z ich deklaracji, ma duże szanse na finansowe wsparcie ze strony obu Fundacji.


Gdy prowadzący seminarium Ky Krauthammer spoglądając na ramowy plan spotkania próbował zaproponować przejście do ostatniego punktu: „wyzwania dla dziennikarzy chcących pisać artykuły o kulturze i ludziach regionu karpackiego”, z uśmiechem stwierdził: przecież właśnie o tym rozmawiamy od wczoraj, dyskutujmy, więc dalej.

 

Cóż z tych dyskusji wynika. Wnioski trudno skatalogować, gdyż są albo oczywiste, łatwe do zamknięcia w trywialnym stwierdzeniu „trzeba znać się na tym, o czym się pisze”, albo niemożliwe do ujęcia w formie jasnych wytycznych.

Nie chodziło zresztą o uchwalenie „jednolitej i jedynie słusznej” linii programowej redakcji zajmujących się problematyką pogranicza, ale o wymianę doświadczeń, wspólne zastanowienie się nad bliską wszystkim uczestnikom tematyką, które prowadzić miało do zdefiniowania popełnianych przez dziennikarzy i animatorów transgranicznej współpracy błędów oraz próby określenia,
w jaki sposób media powinny stawiać czoła skomplikowanej rzeczywistości wielokulturowego pogranicza.

Grzegorz DEMEL

 

spotkanie finansowane było przez Europejską Fundację Kultury