GENEZA KONFLIKTU

 

W listopadzie 1943 roku w mieście Jajce w środkowej Bośni, walczący zarówno z Niemcami jaki i monarchistycznym ruchem oporu Draży Mihajlovicia (czetnikami), komunistyczni partyzanci Josipa Broz-Tito utworzyli Komitet Wyzwolenia Jugosławii. Tam zapadła też decyzja o utworzeniu państwa federacyjnego. Po wojnie Zachód poparł komunistów, którzy na całych Bałkanach stanowili potężną siłę. Tak na gruzach monarchii Karageorgieviciów powstała Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii.

W roku 1948 Jugosławia zgrabnie przeprowadziła rozwód ze Stalinem. Wtedy partie komunistyczne innych krajów ogłosiły marszałka Tito "psem łańcuchowym imperializmu". Niezależna od Moskwy polityka Tito znalazła natomiast zrozumienie na Zachodzie. Choć Jugosławia była państwem rządzonym dyktatorsko i Tito oraz Związek Komunistów Jugosławii decydowali, co jest właściwe a co nie, choć OZNA - jugosłowiańska tajna policja - stanowiła jedną z najpotężniejszych machin represji w całej komunistycznej Europie, międzynarodowa reputacja Federacyjnej Republiki była całkiem niezła.

Rozwód ze Stalinem miał dwie istotne konsekwencje. Po pierwsze odciął Związkowi Sowieckiemu dostęp do Adriatyku, po drugie zniweczył mit o jedności bloku komunistycznego i monopolu Moskwy na socjalizm. Pomimo blokady gospodarczej karnie nałożonej na Jugosławię przez Stalina, ona przetrwała i jej znaczenie w świecie rosło.

Socjalistyczni politycy Zachodu oraz mieszkańcy innych krajów komunistycznych z nieukrywaną zazdrością patrzyli na twór marszałka Tito. Wydawało im się, że Jugosławia stanowi potwierdzenie mrzonek pokoleń socjalistów, że tzw. "trzecia droga" jest możliwa. Że bez arsenału środków stalinowskich i bez elementów drapieżnego kapitalizmu można zbudować system, w którym ludzie będą żyli lepiej i godniej. Dla Europejczyka z bloku wschodniego status obywatela Jugosławii był przedmiotem frustracji i pożądania. Ten ostatni, w przeciwieństwie do tego pierwszego, mógł podróżować po świecie i trzymać paszport w szufladzie biurka, wyjeżdżał często do RFN, gdzie zarabiał twardą walutę a w sklepach swojego kraju mógł kupić wszystko. Turyści z zachodniej Europy wypoczywali na słonecznych plażach Dalmacji wydatnie zasilając budżet Federacji. Na przełomie lat 70. i 80. jugosłowiańska prasa była uważana za jedną z lepszych w Europie i swój socjalistyczny charakter potrafiła łączyć z rzetelnie uprawianym dziennikarskim rzemiosłem. Mieszkańców tego kraju nazywano powszechnie Jugosłowianami nie przypuszczając, że wkrótce określenie to spocznie w archiwum historii i że w hotelach nad Adriatykiem, zamiast bogatych Niemców, zamieszkają biedni chorwaccy uchodźcy z Bośni, którzy w ramach zajęć praktycznych z wychowania patriotycznego będą na kolorowych, starych folderach reklamujących wypoczynek w Dalmacji naklejać na nazwę: "Jugosławia" nalepki z napisem: "Chorwacja".

Federacyjna Republika Jugosławii stanowiła interesujący twór administracyjny. Składała się właściwie z 8 państw: 6 republik i 2 autonomicznych prowincji posiadających własne organa wykonawcze i ustawodawcze. W konstytucji z 1947 roku Tito dał lokalnym szczeblom władzy duże uprawnienia. Na czele państwa stało 9 osobowe Prezydium, w skład którego wchodzili: przewodniczący Związku Komunistów Jugosławii i po jednym przedstawicielu z każdej republiki i autonomicznej prowincji. Można by powiedzieć, że Jugosławia była swoistą "komunistyczną demokracją", w której funkcjonował wielopartyjny system oparty na ścieraniu się interesów lokalnych partii komunistycznych. Wszelkie ekstremistyczne nacjonalizmy Tito ujarzmiał terrorem. Milovan Dżilas, niegdyś partyzant i bliski współpracownik Tito, potem opozycjonista, powiedział, że za obecną tragedię bałkańską odpowiadają komuniści, którzy "nie pozwolili na rozwój społeczeństwa demokratycznego, w którym sprzeczności narodowe można było rozwiązywać bezkrwawo".

Jeszcze w kwietniu 1990 roku po reformie walutowej przeprowadzonej przez premiera Jugosławii, Chorwata, Ante Markovicia, który nowy dinar zastąpił nowym nowym dinarem, inflacja wynosiła 1,5 proc. Wydawać by się mogło, że ze wszystkich postkomunistycznych krajów właśnie Jugosławia ma największe szanse wyrównanie do Zachodu i udanego skoku w objęcia Unii Europejskiej. Tymczasem tam budziły się upiory.

 

 


 

ROMANTYCZNA IDEA

W roku 1992, w wieku 72 lat, zmarła w Londynie królowa Aleksandra, wdowa po ostatnim królu Jugosławii Piotrze II. W 1992 roku federacyjne państwo jugosłowiańskie przestało istnieć.

Kontekst historyczny pokazuje, że prócz krótkiego momentu w czasie trwania i tuż po zakończeniu I wojny światowej, gdy interesy Chorwatów, Serbów i Słoweńców były zbieżne, poczęta w romantyźmie idea Jugosławii służyła w praktyce politykom jako usprawiedliwienie rządów dyktatorskich. Najpierw były one oparte o silną, serbską państwowość, potem o koncepcje komunistycznego internacjonalizmu.
Dla wielu jednak południowych Słowian, jak w czasach romantyzmu, idea Jugosławii stanowiła wyznanie wiary w lepszą przyszłość. Zakładała wzajemną tolerancję i otwarcie kulturowe, które politycy zręcznie potrafili przemienić w etniczną nienawiść i ksenofobię.

Żonglerka tym pojęciem spowodowało bankructwo idei Jugosławii; przeniosła się ona do krainy nostalgicznych wyobrażeń, którym poddawać się nie wypada i na które może sobie tylko pozwolić Emir Kusturica i piszący do szuflady niepokorni twórcy.

Tak Jugosłowianie przechodząc do historii stali się legendą Bałkanów. Legendy mają jednak to do siebie, że żyją dłużej niż państwa. Być może idea federalistycznej Jugosławii powróci kiedyś znowu na arenę polityczną i uda się ją wtedy zrealizować w oparciu o zasady demokracji i poszanowania praw człowieka.