Cierpliwie drążąc kamień

 

O książce Atiqa Rahimiego, Kamień cierpliwości, WL 2009, tłum. Magdalena Kamieńska-Maurugeon

 

Książka afgańskiego pisarza Atiqa Rahimiego, Kamień cierpliwości, laureatka prestiżowej Nagrody Goncourtów z 2008 roku, jest zarówno wstrząsająca jak i piękna. Jej estetyka należy jednak do towarów wyszukanych i nie jest całkiem pewne czy wartość tę potrafi docenić nawet rozpieszczony czytelnik francuski i europejski. Znaczenie utworu skrywa się bowiem w różnych kontekstach kultury świata islamu. Atiq Rahimi jest właściwie bardziej reżyserem filmowym niż pisarzem. Rodzinny Afganistan opuścił w latach 80, ale jest z nim po dziś dzień związany, również jako wykładowca na kabulskim uniwersytecie i w pewnym sensie animator afgańskiego życia kulturalnego i artystycznego. Co ciekawe, pisarz nie stroni także od produkcji komercyjnej i nieco bardziej przyziemnej – jak afgańska mydlana opera, co zresztą dodaje mu uroku, jako nietuzinkowej osobowości, z wigorem i temperamentem łączącej w sobie różne przeciwieństwa. Jest autorem dwóch książek w języku perskim, z których jedna Ziemia i popioły zyskała sławę dzięki ekranizacji, autorstwa samego Rahimiego, i w 2004 roku została nagrodzona w Cannes. Również napisany w języku francuskim Kamień cierpliwości ma, być może, szansę doczekać się wkrótce ekranizacji, zwłaszcza, że potencjał filmowy książki jest ogromny. Interesującym eksperymentem byłoby także przeniesienie akcji utworu na deski teatru – choć to, z racji niekwestionowanej „oryginalności” tematu, dla tzw. „rdzennego” Europejczyka mogłoby okazać się nieco kłopotliwe. Należałoby więc być może zatrudnić do tego celu Europejczyków nieco „mniej rdzennych” i nie zawsze mile widzianych czyli tzw. imigrantów muzułmańskiego pochodzenia, zwłaszcza, że temat Kamienia cierpliwości dotyczy nie tylko Afganistanu, ale bez wątpienia tradycji wielu krajów islamskich. Wyzwania rzucone tej tradycji przez Rahimiego trafiają w jej najczulsze punkty, stając się obok innych dzieł literackich tamtego obszaru kulturowego, kolejną próbą cierpliwej reinterpretacji skostniałego systemu wartości. Książka rzuca jednak wyzwanie także odbiorcy „rdzennie europejskiemu”, domagając się odeń wrażliwej interpretacji i porzucenia utrwalonych schematów myślenia na temat „muzułmańskiego Wschodu”, a to dlatego, że pozornie wiele z tych stereotypów podtrzymuje, nadając im jednak zupełnie inny, głębszy wymiar. Dodam, że niniejszy esej pisany jest również z pozycji człowieka częściowo wywodzącego się ze świata islamu, utożsamiającego się z tym światem, a także z jego problemami, troskami, znakami zapytania.

 

Obraz cierpiącej kobiety

 

Już podstawowy temat książki, jakim jest zmaganie głównej bohaterki z własnym cierpieniem, odnosi się do jednego z podstawowych stereotypów na temat Wschodu, jakim jest „trudna sytuacja muzułmańskich kobiet”. Ponieważ europejska opinia publiczna i media lubują się na co dzień w wyszukiwaniu informacji o brutalnym traktowaniu kobiet przez muzułmańskich mężczyzn, temat zdaje się trafiony w dziesiątkę, zwłaszcza, że autor nie stroni od rozmaitych naturalistycznych szczegółów, których wystrzega się nawet prasa. W doniesieniach i felietonach trudno jednak znaleźć pytanie o przyczyny tej brutalności, oprócz tego, że roi się tam od wyjaśnień; przyczyną bywa więc „islam”, albo „kultura”, lub nie mające szansy rozwikłania jakieś „wrodzone zło muzułmanów”. Rahimi natomiast od początku stawia pytania, drążąc temat w rozmaitych, co raz bardziej bolesnych kierunkach. Bohaterką opowieści jest anonimowa mieszkanka Afganistanu, której los przypominać może sytuację tysięcy innych kobiet w tym kraju, a także zamieszkujących różne inne części świata islamu. Wojna rozgrywająca się dookoła jej domu nadaje wszystkim mającym w nim miejsce wydarzeniom szczególny, desperacki wymiar. Kobieta uwięziona jest przy łóżku chorego męża, pozostawiona na pastwę losu zarówno przez jego, jak i przez własną rodzinę.

Strony: 1 2 3 4 Następna »