• Ilter Rezan, Kraj, olej na płótnie
    Ilter Rezan, Kraj, olej na płótnie

- Zniszczę tę ziemię i zmuszę ich, by znowu płacili mi okup - oświadczył.

Do padyszacha dotarła wieść, że do jego granic przybliża się niezliczone wojsko wroga. Władca wezwał do siebie Siłacza Alego, znów przyjął go bardzo gościnnie i rzekł:
- Siłaczu Ali, posłuchaj dlaczego cię wezwałem. Kilka lat temu sąsiedni padyszach wypowiedział mi wojnę, którą wygrał. Od tej pory płaciłem mu daninę. Wysyłałem mu tysiące worków pszenicy, tysiące baranów, byków, krów i koni. Mój kraj popadł w biedę i postanowiłem, że już więcej nie będę mu płacił daniny. Właśnie dowiedziałem się, że mój zły sąsiad wyruszył na nas z niezliczoną armią. Wyznaczam cię głównodowodzącym mojego wojska. Idź i przygotuj się do wyruszenia na wojnę!

Tym razem siłacz Ali zadumał się i wyrzekł te słowa:
- Niech Bog da ci wiele lat życia o wielki padyszachu! Zrobię co będę mógł. Przyszedł Ali do domu i mówi do żony:
- Wyruszam na wojnę. Padyszach daje mi wszystkich rycerzy i prosi abym zatrzymał wrogów, którzy nadciągają pustoszyć kraj. Przygotuj mi na drogę jedzenie. Przyjdzie się nam pożegnać. Może już więcej się nie zobaczymy. Nie byłem bohaterskim siłaczem i nigdy nim nie zostałem. Pewnie zginę w walce...Włóż mi w zawiniątko jakiś swój mały portret.
- Nie bój się, wrócisz jako zwycięzca. Przecież będziesz miał ze sobą całe wojsko - mówiła mu żona.

Przyniosła mu tarczę i miecz, zapakowała do worka smaczne placki, a na samą górę położyła swój portret. Wtedy pojawił się sługa z wiadomością, że wojsko jest już gotowe do wymarszu. Ali siadł na konia, pożegnał się z żoną i pojechał na spotkanie wroga. A padyszach, odprowadzając swą armię rozkazał wezyrowi:
- Masz we wszystkim słuchać się siłacza Ali. Wykonuj natychmiast wszystko co powie. Rób wszystko to, co i on będzie robił, rozkaż to także wszystkim rycerzom.
Ali jechał na przedzie, wezyrowie obok niego, a cała armia za nimi. Wkrótce dotarli do rzeki i ujrzeli, że na drugim brzegu zgromadziły się nieprzyjacielskie wojska. Armia, którą przyprowadził Ali też zatrzymała się na brzegu.

Żadna ze stron nie chciała pierwsza przekroczyć rzeki i rozpocząć bitwy. Była jesień, nastały ciepłe dni. Kiedy armia rozmieszczała się wzdłuż brzegu, Ali zlazł z konia i poszedł w stronę wody. Zobaczył, że tuż nad wodą rośnie gęsta trzcina. Przypomniał sobie, jak dawno temu, kiedy żył jeszcze w swoim małym domu chodził często nad rzekę, zbierał trzcinę, a zrobione z niej wiązanki sprzedawał w mieście. Zachciało mu się znowu pościnać nieco trzciny. Wyciągnął nóż i zabrał się do pracy. Każdą kolejno powstałą wiązkę wrzucał do wody. Tymczasem wezyr, który miał zwracać uwagę na wszystko co robi siłacz Ali przypomniał sobie rozkaz padyszacha, żeby we wszystkim naśladować bohatera. Rozkazał więc rycerzom, by też zeszli nad wodę i robili podobne jak Ali wiązanki i wrzucali je w nurt rzeki. Cała armia zeszła nad wodę i zaczęła wycinać i wiązać trzcinę, a następnie wrzucać ją do wody. Wiązek było tak wiele, że wkrótce powstał cały most przez rzekę.