• Ilter Rezan, Kraj, olej na płótnie
    Ilter Rezan, Kraj, olej na płótnie

Następnego dnia padyszach przysłał Alemu osiodłanego konia i strzelbę. Sługa, który przyprowadził konia powiedział:
- Wielki padyszach przysyła ci konia i broń, żebyś mógł wyruszyć do lasu. Rycerze są gotowi, oczekują na ciebie na placu.
Ali nigdy nie miał strzelby w ręku, nie wiedział nawet jak się ją nosi. Wziął ją więc, zarzucił sobie na ramię rękojeścią do góry, a lufą to dołu, siadł na konia i pojechał na plac, gdzie oczekiwali nań rycerze padyszacha. Kiedy wjechał na plac, tam już kłębił się tłum ludzi. Wszyscy widzieli, że strzelba zwisa mu rękojeścią do góry i zaczęli szeptać:
- To dopiero bohater, nawet broń nosi nie tak jak inni!
Serkar , dowódca rycerzy dał znak i wszyscy wyjechali z miasta: Siłacz Ali na przodzie, a rycerze w ślad za nim. Jechali, jechali, aż dotarli do lasu i wkrótce znaleźli się na wielkiej polanie. Serkar powiedział:
- Siłaczu Ali, oto przybyliśmy na miejsce gdzie pojawia się niedźwiedź. Tutaj trzeba na niego poczekać.
Powiedziawszy to odszedł do swoich rycerzy, którzy w lesie przygotowali zasadzkę. Ali został sam.

Od czasu kiedy zamieszkał w pałacu zdążył zatęsknić za lasem i gdy się w nim znalazł natychmiast zapomniał o swoim strachu. Zsiadł z konia i zaczął oglądać drzewa kalkulując w myślach: jeśliby zwalić to drzewo i spalić, to ile wyszłoby z tego węgla... tak chodził od drzewa do drzewa póki nie znalazł się w zaroślach. I wtem Ali zobaczył niedźwiedzia, który uniósł się na tylnie łapy i ruszył prosto na niego. Wystraszył się Ali, pędem wdrapał się na drzewo i zaczął się stamtąd przyglądać, co zrobi niedźwiedź. A niedźwiedź zaryczał, podszedł do drzewa, na którym siedział Ali, objął je łapami i zaczął trząść. Gałąź, na której siedział Siłacz, nie wytrzymała i pękła. Ali poleciał w dół, prosto na plecy zwierzęcia. Ze strachu tak mocno wczepił się swoimi olbrzymimi rękami w uszy niedźwiedzia, że ten aż zawył z bólu. Na ten ryk zbiegli się rycerze, razem z Serkarem. Widząc co się dzieje pomyśleli, że Ali sam pojmał niedźwiedzia i specjalnie wskoczył mu na plecy. Podbiegli, spętali przednie łapy i pysk niedźwiedzia sznurem i poprowadzili go do miasta...

Serkar napisał padyszachowi raport: O wielki padyszachu! Niech Bóg ześle ci wiele lat życia! Donoszę ci o radości i prawdzie! Byliśmy w zasadzce i nagle usłyszeliśmy ryk niedźwiedzia. Wyskoczyliśmy i zobaczyliśmy Alego, który pojmał niedźwiedzia i siedział nań okrakiem. Podbiegli rycerze, spętali przednie łapy i pysk niedźwiedzia, a Ali nawet z niego nie zsiadł. Prowadzimy do miasta żywego zwierza, a Ali jedzie na nim wierzchem.

Doniesienie to goniec dostarczył do padyszacha, a ten przeczytał je na głos. Całe miasto dowiedziało się, że niedźwiedź został pojmany, a Siłacz Ali jedzie na nim niby na koniu. Dowiedziała się o wszystkim i żona Alego, pobiegła zaraz do padyszacha i rzekła:
- O wielki padyszachu, mój mąż Ali, jest bardzo porywczy. Jeśli nie pozwolono mu zabić niedźwiedzia może bardzo się zezłościć. Kiedy wszyscy wkroczą do miasta, niech nikt nie zbliża się do Alego, ja sama wyjdę mu na spotkanie.
Padyszach rozkazał rycerzom okrążyć plac i wydał polecenie, by nikt nie podchodził do siłacza, oprócz jego żony. I oto na plac wkroczyli rycerze, którzy prowadzili niedźwiedzia. Ali siedział na nim wierzchem. Żona podbiegła do Alego, pomogła mu zleźć ze zwierzęcia i zaprowadziła do domu, by wypoczął.

Padyszach, u którego gościł Ali, wiele lat płacił daninę innemu padyszachowi, żeby ten nie pustoszył jego ziem. Ale teraz, kiedy w jego kraju pojawił się Ali, padyszach stwierdził, że Siłacz może go obronić i przestał posyłać okup. Dowiedział się o tym jego potężny sąsiad, rozgniewał się, zebrał niezliczone wojsko i wyruszył w pochód.