• Ilter Rezan, Kraj, olej na płótnie
    Ilter Rezan, Kraj, olej na płótnie

Ali przyodział się i poszedł do padyszacha. W sali przyjęć siedzieli już wszyscy wezyrowie i możni. Ali tak się wystraszył, że zapomniał się nawet przywitać. Goście padyszacha, zobaczywszy jego potężny wzrost, szerokie plecy i wielkie pięści, zaczęli szeptać między sobą:
- To dopiero olbrzym i bohater! Nawet bogactwo padyszacha nic dla niego nie znaczy i możnych jak gdyby nie zauważa. Najwyraźniej dużo już widział w życiu i u wielu padyszachów gościł!

Ali usiadł do stołu. Goście coś tam między sobą szeptali, o czymś głośno rozprawiali, ale on nie odzywał się ni słowem. Kiedy zjedli pilaw padyszach zwrócił się do Alego:
- Czy wiesz Ali dlaczego cię zaprosiłem?
Ali wzruszył tylko ramionami, a padyszach ciągnął dalej:
W naszym ogrodzie co noc pojawia się ogromny wilk. Pożera ludzi i nie znalazł się jeszcze śmiałek, który by się go nie uląkł. Wybaw nas proszę od tego potwora!
Kiedy Ali usłyszał słowo "wilk", zupełnie odjęło mu mowę, długo nie mógł wydobyć z siebie nawet dźwięku. A padyszach wraz z gośćmi czekali na odpowiedź. Wreszcie Ali przypomniał sobie przykazanie żony, zebrał siły i wyrzekł:
- A ja myślałem, że to będzie trudniejsze, a to po prostu dziecinnie proste!
Po czym podniósł się z miejsca i wyszedł bez słowa. Wezyrowie i przyboczni padyszacha zaczęli na wyścigi zachwycać się jego zachowaniem:
- To dopiero bohater! Zesłał nam Bóg szczęście!
- Wilk padnie ze strachu, niech no tylko go zobaczy!

Tymczasem Ali przybiegł do domu ciężko dysząc. Było już ciemno. Wpadł do pokoju niczym rzucony przez kogoś kamień i rzekł:
- Żono, chodź prędko wyjedziemy z tego miasta, nie miejsce to dla nas! Wyniesiemy się o świcie, kiedy jeszcze wszyscy będą spali!..
- A dlaczegóż mamy się wynosić? Co się takiego stało? Opowiedz chociaż wszystko po kolei.
- Padyszach mówi, że do jego ogrodu zakrada się co noc wilk-ludojad i prosi mnie, żebym wybawił miasto od tego potwora. A co ja mam, na wilka iść? Czy nie dlatego się tutaj znalazłem, że tu się wilków boją? Porzućmy to miasto!
- Nigdzie się stąd nie ruszymy! - zaprzeczyła żona.
- A co będzie z wilkiem!
- Ty się o to nie martw, to moja sprawa.
Ali jeszcze długo namawiał żonę na opuszczenie miasta, ale ona nie dała się przekonać.

O północy Ali spał już twardym snem. Za to jego żona zakrzątnęła się, wzięła worek, szablę, niewielką, okrągłą tarczę i wyruszyła do ogrodu padyszacha. Kiedy tylko weszła do ogrodu z zarośli posłyszał się głośny ryk. Wilk zbliżał się do kobiety. Ta wyciągnęła szablę z pochwy i śmiało ruszyła na spotkanie potwora, który wyskoczył z zarośli. Nie tracąc głowy żona Alego wetknęła wilkowi tarczę w pysk, a następnie odcięła mu łeb mieczem. Potem włożyła ogromną głowę wilka do worka i przyniosła do domu. Rozwiązała worek tak, by wyglądały z niego uszy potwora i w ten sposób przygotowany zostawiła w miejscu gdzie Ali mył się co rano, a sama poszła spać. Jeszcze, kiedy mieszkali w swoim małym domku, Ali wstawał codziennie bardzo wcześnie i wychodził do pracy w lesie. Z przyzwyczajenia w nowym miejscu też budził się skoro świt i szedł się umyć. I tym razem było podobnie. Ledwie Ali zamoczył ręce zobaczył obok worek i sterczące z niego wilcze uszy.
- Wilk, wilk! - zawołał Ali i zemdlał.