• Ilter Rezan, Kraj, olej na płótnie
    Ilter Rezan, Kraj, olej na płótnie

Siłacz Ali

 

Kiedyś, dawno temu żył w pewnym mieście biedny człowiek o imieniu Ali. Z wyglądu był bardzo wysoki, barczysty, a swoimi ogromnymi rękoma mógłby zgiąć nawet żelazny pal. Kto spotykał Alego w górach brał go za olbrzyma.

 

Ali mieszkał z żoną Fatmą w starym maleńkim domku na obrzeżach miasta. Nie mieli dzieci. Codziennie Ali wyruszał do lasu, powalał drzewa, drewno wypalał, a węgiel wkładał do trzcinowego kosza, który następnie ładował na osła, wiózł do miasta i tam sprzedawał. W ten sposób zarabiał na siebie i żonę.

Żyli tak długo, nigdy się nie skarżąc. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie strachliwe usposobienie Alego. Bał się wszystkiego na świecie, nocą nie odważyłby się wyjrzeć z domu. Co gorsza przyśnił mu się zły sen, w którym zobaczył, jak w lesie wilki rozszarpują go na strzępy.
- Nie pójdę więcej do lasu – powiedział do żony – tam mnie wilki zjedzą.
Żona mu odrzekła:
- W naszym lesie nikt nie widział wilków. A poza tym, jak możesz ty, taki silny człowiek, obawiać się wilków?
- Nie żono, boję się. Choć lepiej porzucimy te okolice – powiedział Ali.
I za każdym razem, kiedy powracał z lasu, ciągle powtarzał:
- Boję się wilków, one mnie zjedzą...Choć, żono lepiej stąd wyjedziemy.
Wreszcie żona straciła cierpliwość, by słuchać jego skarg i rzekła:
- Dobrze wyjedźmy, już mam dość ciebie i twego ciągłego biadolenia.
Sprzedali swój stary dom, załadowali cały swój dobytek na osła nie zapominając o starej szabli Alego, i wyruszyli w świat. Spędzili w drodze kilka dni i nocy. I oto, pewnego razu, znaleźli się na szerokiej polanie, gdzie szemrały strumyki i falowała wysoka trawa.
Ali rzekł:
- Żono moja droga, już kilka dni i nocy nie śpię. Ściągnijmy bagaże i dajmy osłowi odpocząć i popaść się, a ja tymczasem sobie trochę pośpię. A ty weź szablę i siądź na straży, żeby wilki na nas nie napadły.

Kobieta zgodziła się. Ali rozjuczył osła i wpuścił go w trawę na wypas, rozłożył bagaże na ziemi, a sam wyciągnął się na przygotowanym przez żonę posłaniu. Łąka, na której zatrzymał się Ali ze swoją żoną należała do padyszacha tego kraju, który mieszkał w pałacu nieopodal. Tak się złożyło, że tego dnia padyszach właśnie wyszedł na dach, by podziwiać swoje włości. Ku swemu zdziwieniu zobaczył, że jacyś nieznajomi ludzie zatrzymali się na jego łące, a w dodatku wypuścili swojego osła na wypas. Rozzłościł się padyszach, przywołał swoich rycerzy i rozkazał im:
- Jedźcie na łąkę i zwiążcie tego śmiałka, co ośmielił się tam zatrzymać. Posadźcie go na osła i przyprowadźcie do mnie!

Rycerze wsiedli na konie i pospieszyli na łąkę. Żona Alego zauważyła, że na drodze pojawiła się grupa jeźdźców i pomyślała: to nic dobrego nie wróży. Wyciągnęła szablę z pochwy i kiedy jeźdźcy zbliżyli się wyszła im na spotkanie. Zdjęła z głowy chustę, rzuciła im pod nogi i rzekła:
- Niech ta chusta będzie zakazem, nie podchodźcie bliżej! Mój mąż to słynny Ali-Siłacz, jednym ciosem powala z nóg dziesięciu ludzi. Oto jego szabla. Uchodźcie stąd! Jeśli się obudzi nie ujdziecie z życiem.
Rycerze popatrzyli na śpiącego ogromnego człowieka, uwierzyli w słowa kobiety i przestraszyli się.
- A dokąd to zmierza ów sławny Siłacz? – odważył się zapytać starszy z rycerzy
- Obraził się na swojego padyszacha i porzucił go. Kto pierwszy go zaprosi, temu będzie dalej służył.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 Następna »