• fot.M. Giedz
    fot.M. Giedz

SOS dla Hasankeyf

 

Hasankeyf to pozostałości ogromnego starożytnego miasta położonego nad górnym biegiem Tygrysu, w dzisiejszej wschodniej Turcji lub w Kurdystanie tureckim. Ale Hasankeyf, któremu od kilkudziesięciu lat grozi zalanie w związku z projektem budowy tamy Ilısu, to dziś także złożony problem odzwierciedlający bardzo wiele problemów państwa o nazwie Republika Turecka.

 

Najciekawszym elementem Hasankeyf są wykute w skale jaskinie, których liczba zdaniem niektórych uczonych sięgać może nawet 8 tysięcy. Jaskinie tworzą tu prawdziwe osiedla. Ich historia sięga przynajmniej 8 wieku p. n. e, ale śmiało można snuć przypuszczenia o znacznie starszych korzeniach tego miejsca. Ciesząc się strategiczną lokalizacją, nad brzegiem ogromnej rzeki, w otoczeniu skalnego kanionu Hasankeyf już w starożytności stało się ważnym bastionem.

 

Przechodziło z rąk do rąk różnych potęg, jak imperium sasanidzkie i bizantyjskie, później przejęli je muzułmanie. Każdy kolejny zdobywca mimowolnie ulegał urokowi miasta, starając się dodać do tej przedziwnej przyrodniczo-urbanistycznej struktury jakiś kolejny nieśmiertelny element. I tylko tatarscy najeźdźcy, którzy wyłonili się w XIII wieku z przepastnych stepów Azji nie ulegli czarowi tego miejsca, rujnując Hasankeyf doszczętnie, ale przecież nie nieodwracalnie. Wydrążone w skale jaskinie, pełniły funkcję mieszkań jeszcze w przededniu I wojny światowej.

Dopiero powstanie Republiki Tureckiej wraz z narzuconą odgórnie modernizacją stylu życia stało się dla Hasankeyf początkiem końca. Na polecenie prezydenta Cevdeta Sunaya, który w 1966 odwiedził Hasankeyf, mieszkańcom wybudowano nowe betonowe domy, gdyż w XX wiecznej nowoczesnej i ucywilizowanej Turcji ludzie nie mogli przecież mieszkać w jaskiniach. Z czasem jednak Hasankeyf objęte zostało ochroną. Opieka polegała głównie na zakazie budowania w tym miejscu nowych domów, co miało przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się owego betonowego miasta na teren „cenny historycznie”.

Kolejnym podważeniem własnych decyzji i rozporządzeń prawnych stał się projekt mający swą nowoczesnością i postępowością olśnić nie tylko tubylców, ale i obserwującą Turcję z Zachodu, Europę, zaś zaplanowanym impetem przerastał dzieło tatarskich poprzedników. Hasankeyf postanowiono zatopić. Tama Ilısu okrzyknięta została rajem na ziemi dla biednych, złaknionych cywilizacji i dobrobytu mieszkańców Turcji wschodniej, którzy, prawdopodobnie w wyniku nędzy i zacofania uparcie nie chcieli przyjąć podarowanej im w 1923 roku tureckiej tożsamości, twierdząc, że są jakoby innym narodem o nazwie Kurdowie.
Czy zatem projekt Ilısu jest rzeczywiście chęcią okazania pomocy dla nierozwiniętej i wstydliwie skrywanej części kraju, Turcji B?

Czy jest to wyrachowana akcja mająca na celu unicestwienie ważnego świadectwa kultury wiążącego mieszkających na tych terenach Kurdów z przeszłością – jak utrzymuje dziś wielu przedstawicieli kurdyjskiej opozycji?

Plan budowy zapory Ilısu powstał w latach 1954-1982 w ramach projektu GAP (Projekt Południowej Anatolii) zakładającego budowę 22 tam na Tygrysie i Eufracie. W języku oficjalnej propagandy był to warunek rozwoju gospodarczego południowo wschodniej Turcji i podniesienia poziomu życia jej mieszkańców, a to z kolei miało przyspieszyć ich „dobrowolną” asymilację. Katalizatorami owego rozwoju miała stać się wyprodukowana energia elektryczna i możliwość nawodnienia dużych obszarów pod uprawy.

Strony: 1 2 3 Następna »